Przedwczorajsza wypowiedź ministra Belki (po posiedzeniu rządu) uspokoiła trochę sytuację na rynku złotego, dalecy jednak jesteśmy od stabilizacji. Nie jest przecież pewne, że interwencji nie będzie. No i wciąż panuje obawa przed przyszłotygodniowym posiedzeniem Sejmu. Czy dojdzie do zmian w ustawie o NBP?
Zaczynaliśmy dzień z 4,072 zł za USD i 3,675 zł za euro. Odchylenie od parytetu wynosiło 10,3%. Od razu nieznacznie przeważył popyt. W efekcie około południa osiągnęliśmy 10,55%. Dolar kosztował wtedy 4,056 zł, euro zaś 3,665 zł. Potem rozpoczął się trend spadkowy. Przed publikacją danych o CPI byliśmy na 10,1%. Kursy wynosiły 4,07 i 3,69.
O 16.00 okazało się, że po raz kolejny odnotowaliśmy spadek rocznego wskaźnika inflacji, tym razem do 3,0% (w marcu mieliśmy 3,3%). Dokładnie takiego poziomu oczekiwano, nie doszło więc do spektakularnych zmian na rynkach finansowych, w tym i na rynku polskiej waluty. Jest już właściwie pewne, że w maju wskaźnik spadnie poniżej 3,0% rok/rok, być może nawet w okolice 2,5% rok/rok. Czy to wystarczy, aby Rada Polityki Pieniężnej obniżyła po raz kolejny stopy procentowe? Trudno powiedzieć, wypowiedzi jej członków nie są jednoznaczne. Wysoce prawdopodobne jest jedynie to, że jeśli dojdzie do cięć, będą one niewielkie.
Po publikacji danych wciąż byliśmy więc na 4,07 i 3,69, a odchylenie od parytetu wynosiło 10,1%. Pod sam koniec notowań doszło do korekty, ale miała ona charakter czysto spekulacyjny i w znacznej mierze wynikała z niskiej płynności rynku. Poziomy zamknięcia to 4,08 zł za USD, 3,70 zł za euro i 9,85%.
Dzisiaj odbędzie się robocze spotkanie członków RPP. Czy mogą być na nim omawiane kwestie kursu polskiej waluty? Oficjalny plan posiedzenia tego nie zakłada. Wiele będzie zależało od tego, co zrobi Ministerstwo Finansów (czy zdąży z przedstawieniem propozycji dotyczących wpływania na kurs złotego). Czekamy więc pilnie na informacje.