Rozpoczęte przed miesiącem obrady akcjonariuszy trwały zaledwie kilka minut. Szymon Jachacz złożył bowiem wniosek o przerwę. Argumentował, że opóźnia się realizacja części umowy wstępnej, zawartej z potencjalnymi inwestorami. Do nich ma być bowiem skierowana oferta 48 milionów akcji nowej emisji.
Przerwa wynikała po pierwsze z faktu, iż inwestorzy nieco spóźnili się ze sformułowaniem wniosku do KPWiG dotyczącego zgody na przekroczenie progów. Po drugie nadal przeciągają się negocjacje z bankami, które mają objąć papiery Oceanu w zamian za redukcję zadłużenia.
Jak się wydaje, potencjalni inwestorzy nie zdążyli jednak dopełnić formalności przed Komisją. Ostatnie jej posiedzenie odbyło się tydzień temu i żadnych zgód dla Oceanu na nim nie udzielono.
Pomimo tych problemów, prezes Oceanu nadal jest - jak to określił - pozytywnie nastawiony przed walnym zgromadzeniem. Niewątpliwie optymizm spółce się przyda. Według ostatniego raportu po I kwartale br. spółka ma już 22,9 mln zł strat, przy przychodach rzędu 1,8 mln zł. Oznacza to, że nie starcza jej nawet na bieżące regulowanie odsetek. Bez powodzenia planu ratunkowego warszawską firmę prawdopodobnie czeka bankructwo.