Skuteczne technologie chroniące systemy komputerowy istnieją od lat, jednak nieliczne firmy je wdrożyły. Według Forrester Research, jedynie 15% amerykańskich przedsiębiorstw ma elektroniczne certyfikaty, a 12% stosuje systemy wykrywania włamań do sieci. Z kolei z badania przeprowadzonego przez Ernst&Young wynika, że jedynie 40% firm jest przekonanych, że byłyby w stanie wykryć atak.
Tylko niewielki procent przedsiębiorstw używa czytników biometrycznych, dzięki którym użytkownicy rozpoznawani są dzięki odciskowi palca czy zeskanowaniu obrazu siatkówki oka. Podstawowym argumentem podawanym przez szefów firm nie stosujących odpowiednich zabezpieczeń jest ich wysoki koszt. Można się z tym zgodzić tylko częściowo, okazuje się bowiem, że w wielu przypadkach taki koszt nie był w ogóle szacowany. Co gorsza, wydatki na bezpieczeństwo infrastruktury IT ponoszone są najczęściej dopiero wtedy, kiedy dojdzie do włamania i utraty cennych danych. Bardzo istotne jest zbieranie danych dotyczących wszelkich incydentów w sieci. Dzięki temu można łatwiej zapewnić odpowiednie finansowanie służbom IT odpowiedzialnym za bezpieczeństwo. Oczywiście, zawsze będą zdarzały się wypadki nieprzewidziane, jednak przy odpowiednim finansowaniu wielu atakom można zapobiec. Słynne Nimda czy Code Red nadal sieją spustoszenie w niektórych sieciach tylko dlatego, że ich administratorzy nie zainstalowali odpowiednich aktualizacji oprogramowania. Według analityków Forrestera, firmy powinny zmuszać (np. za pomocą systemu premii) swoich administratorów do regularnego aktualizowania oprogramowania. W 2001 r. eksperci odkrywali średnio 30 luk w oprogramowaniu tygodniowo. Trzy lata wcześniej tylko 5. Oczywiście, świadczy to o rosnących umiejętnościach ekspertów od bezpieczeństwa, pokazuje jednak równocześnie, że nieaktualizowane oprogramowanie jest niebezpieczne.
Wysokie koszty
Wraz z otwieraniem sieci ryzyko naruszenia bezpieczeństwa staje się większe, większe stają się również koszty zabezpieczeń. Dobrym pomysłem, stosowanym z powodzeniem w wielu amerykańskich przedsiębiorstwach, jest wspólne z partnerami handlowymi opracowywanie procedur bezpieczeństwa, a co najważniejsze - dzielenie się kosztami ich wdrażania.
Dla małych i średnich firm dobrym rozwiązaniem jest korzystanie z centrów danych (data center), gdzie komputery są pod nadzorem 24 godziny na dobę. Nie jest to oczywiście rozwiązanie idealne, gdyż uzyskiwanie szybkiego dostępu do danych znajdujących się w oddalonym od siedziby firmy miejscu wymaga posiadania szybkiego łącza internetowego czy dedykowanego. Zaletą jest przede wszystkim bezpieczeństwo. Dobre centra danych są zabezpieczone na wypadek pożaru, powodzi, praktycznie niemożliwe jest tam wejście osób niepowołanych.