Reklama

Rząd ma rządzić także złotym

SLD chce zapewnić Radzie Ministrów większy wpływ na kurs złotego - zapowiedzieli przedstawiciele tego ugrupowania. Jednak rynek walutowy na razie nie przejął się tymi deklaracjami. Złoty był w piątek stabilny, bo większość inwestorów uważa, że zmiany w ustawie będą możliwe dopiero za kilka miesięcy. O ile dopuści do nich prezydent.

Publikacja: 25.05.2002 08:42

Sejm przesłał projekty nowelizacji ustawy o NBP - rządowy i poselski - do komisji. Do zapisów zakładających poszerzenie celów banku centralnego o dbałość o wzrost gospodarczy i zmniejszanie bezrobocia oraz poszerzających skład RPP o 6 osób posłowie chcą dołożyć jeszcze kilka zmian. SLD postuluje dać rządowi prawo decydowania o tym, jak powinien być kształtowany kurs złotego oraz scedować na Radę Ministrów wyznaczanie celów inflacyjnych. Przeciw przekazaniu rządowi prawa decydowania o złotym tuż po obradach protestował prezes NBP Leszek Balcerowicz.

- Konstytucja wypowiada się na ten temat w oczywisty sposób - powiedział. - Ponadto nie da się dbać o wartość pieniądza, gdy inny organ w sposób zupełnie nie uzgodniony kształtowałby kurs w taki sposób, że rosłaby inflacja.

Dariusz Rosati, członek RPP, sprzeciwił się temu, aby cel inflacyjny wyznaczał rząd. - Ustalanie i realizacja celu inflacyjnego powinna leżeć w gestii jednego organu, aby uniknąć ewentualnych niejasności w razie braku osiągnięcia zamierzonego poziomu inflacji - stwierdził.

Mimo tak daleko idących propozycji posłów, rynek walutowy był w piątek spokojny. Inwestorzy doszli do wniosku, iż nim Sejm uchwali te propozycje, minie kilka miesięcy. Poza tym, nie wiadomo, czy nowych przepisów nie zawetuje prezydent.

Witold Orłowski, doradca ekonomiczny prezydenta, nie chciał w piątek odpowiedzieć na pytanie, czy będzie rekomendował prezydentowi podpisanie nowelizacji o NBP, zawierającej propozycje posłów. - Nad tym, czy jest możliwe zwiększenie kompetencji rządu w zakresie ustalania polityki kursowej, powinni się w tej chwili zastanowić przede wszystkim prawnicy - powiedział Orłowski.

Reklama
Reklama

Jednak doradca ekonomiczny prezydenta nie krytykuje wszystkich pomysłów posłów. Zauważył m.in., że jest wiele krajów, m.in. Wielka Brytania, w których cel inflacyjny ustala rząd, a bank centralny tylko ten cel realizuje. - Takiego rozwiązania na pewno nie można uznać za ekonomiczny absurd - powiedział.

Jego zdaniem, państwo powinno łagodzić negatywny wpływ, jaki na działalność eksporterów mają duże wahania kursów walutowych. - Jeżeli eksporter zawarł kontrakt, ale z powodu wzrostu złotego jego wpływy okazały się o 20% mniejsze od zakładanych, to trudno mu się dziwić, że nie zadowala go argumentacja NBP, który mówi, że wszystko jest w porządku, bo tak naszą walutę wycenia rynek - stwierdził W. Orłowski. Doradca prezydenta powiedział również, że jest przekonany, iż gdyby wartość złotego spadała, to NBP już dawno interweniowałby na rynku walutowym.

Zaniepokojenie atakami na bank centralny wyraził goszczący w Polsce Ernst Welteke, szef Bundesbanku i członek Rady Europejskiego Banku Centralnego. - Niezależność banku centralnego związana jest z tym, że jego pierwszym celem powinno być dążenie do stałego poziomu cen. Sukces banku centralnego jest powiązany z jego polityczną niezależnością - stwierdził.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama