Wybicie się Nasdaq Composite 17 maja ponad przyśpieszoną linię trendu spadkowego okazało się fałszywe. Początek zakończonego właśnie tygodnia przyniósł natychmiastową odpowiedź podaży, która w dwie sesje zmniejszyła wartość indeksu o około 4,5%. To natomiast wskazuje także na nieudany atak na opór, wyznaczany przez dołek z lutego (1716 pkt.) Należy więc założyć, że trend spadkowy na rynku Nasdaq cały czas trwa, a zwyżki z początku maja były tylko korektą. W takim wypadku, po niekorzystnym dla posiadaczy akcji teście wspomnianej linii trendu, indeks powinien teraz wracać do spadków. Ostatnią nadzieją byków przed uniknięciem realizacji takiego scenariusza jest luka hossy z 14 maja, która powstrzymała przecenę w ostatnią środę. Spadek w cenach zamknięcia poniżej 1652 pkt. potwierdzi średnioterminową przewagę niedźwiedzi i najprawdopodobniej poskutkuje dalszą przeceną do 1573 pkt., gdzie 7 maja utworzony został ostatni dołek obecnego trendu spadkowego. Spadek poniżej 1573 pkt. będzie natomiast ze sporym prawdopodobieństwem wskazywał na zniżkę do 1423 pkt. (wrześniowy dołek).
Tak pesymistyczny scenariusz wcale nie musi być zrealizowany. Coraz więcej wskaźników technicznych przechodzi na stronę kupujących, co może zapowiadać kolejne próby przebicia oporów. System kierunkowy jednoznacznie sygnalizuje koniec trendu spadkowego. Rodzący się rynek byka sygnalizuje tygodniowy MACD histogram, który zwyżkuje w strefie wartości ujemnych. Także oscylatory na wykresie tygodniowym mogą dodawać optymizmu. Wskaźniki te wygenerowały ostatnio sygnały kupna i teraz powoli pną się do góry. Koniec trendu spadkowego sygnalizuje także średnia z indeksu Armsa, która od kilku sesji spada z rekordowo wysokich poziomów. W opozycji do tych optymistycznych wskazań stoją indeksy zmienności opcji na Nasdaq 100 (VXN) i S&P 100 (VIX). Wprawdzie VXN oddalił się już trochę od ostatniego dołka, ale wciąż jest na dość niskich poziomach, co jest niekorzystnym sygnałem dla byków. Bardziej niż VXN spadkami za Atlantykiem grozi VIX, który spadł już prawie do tego samego poziomu, skąd rozpoczął marcową przecenę indeksów S&P.