W niektórych nawet kilkakrotnie. Od początku 2002 r. fala roszad personalnych przetoczyła się już przez 60 spółek. Dotyczyło to głównie firm znajdujących się w nie najlepszej sytuacji finansowej. Wśród nich były m.in. Pepees, Tonsil, Łukbut, Optimus, Mostostal Warszawa, Szeptel i Apexim.
W wyniku tradycyjnego spiętrzenia walnych zgromadzeń, zatwierdzających ubiegłoroczne wyniki spółek, w czerwcu, posady może stracić część prezesów giełdowych firm. W zeszłym roku w tym czasie doszło do wymiany zarządów w co dziesiątym przedsiębiorstwie. Roszady mogą dotknąć głównie spółki mające problemy finansowe oraz te, w których doszło do sporych zmian w akcjonariacie.
W ciągu najbliższych kilku tygodniu w giełdowych firmach będą się odbywały walne zgromadzenia akcjonariuszy. Oprócz przyjęcia sprawozdań za zeszły rok, będą one udzielały skwitowania członkom zarządów oraz, w wielu przypadkach, dokonywały wyboru nowych osób.
Na usprawnienie procesu zarządzania w spółkach giełdowych mogą wpłynąć inwestorzy finansowi, których udział w kapitale firm systematycznie rośnie. Największe fundusze emerytalne zamierzają zwiększyć liczbę swoich przedstawicieli w radach nadzorczych, aby pośrednio mieć wpływ na wybór zarządów. Z inicjatywą takich działań wystąpił m.in. Piotr Szczepiórkowski, prezes największego w Polsce towarzystwa emerytalnego PTE CU.
Mniej optymistycznie do możliwości zwiększenia nadzoru korporacyjnego przez inwestorów finansowych podchodzi Marek Świętoń, analityk ING Investment Management. - Jeszcze długo nie dojdzie do takiej sytuacji, żeby inwestorzy finansowi aktywnie brali udział w nadzorowaniu firm i próbowali pośrednio wpływać na zarządzanie. Poza tym o składzie zarządu decyduje zazwyczaj główny akcjonariusz, a trudno spodziewać się, żeby np. OFE zaczęły przejmować kontrolę nad giełdowymi spółkami - stwierdził analityk ING IM.