Reklama

Wciąż mamy nowe pomysły

Z Janem Wejchertem, prezesem Grupy ITI, i Bruno Valsangiacomo, wiceprezesem Grupy ITI, rozmawia Marcin Kuchciak

Publikacja: 15.06.2002 09:18

Akcje ITI Holdings zadebiutowały w styczniu 1997 roku na giełdzie w Luksemburgu. Minęło 5 lat i spółka jest o krok od debiutu na giełdzie w Warszawie. Jakie były motywy podjęcia decyzji o przeniesieniu notowań do Warszawy?

Jan Wejchert: Przed wejściem na giełdę w Luksemburgu pozyskaliśmy w końcu 1996 roku kapitał od inwestorów zewnętrznych w kwocie 35 mln USD. W ciągu tych 5 lat udało nam się zwiększyć wartość Grupy z 50-60 mln USD na początku do ponad 600 mln USD, jak szacują obecnie analitycy.

Bruno Valsangiacomo: Inwestorzy finansowi cenią sobie notowania giełdowe, ponieważ umożliwiają one bieżącą wycenę na bazie transakcji rynkowych. Nasi akcjonariusze, którym sprzedaliśmy akcje w 1996 roku, byli zainteresowani ich notowaniami na giełdzie w Luksemburgu.

Jan Wejchert: Obiecaliśmy ponadto naszym inwestorom, że z czasem wejdziemy na giełdę warszawską. Oczywiście, naszym najbardziej naturalnym rynkiem jest Polska. Tutaj działamy i sądzimy, że notowanie na giełdzie wzmocni markę naszej Grupy. Wreszcie chcemy być notowani na dość płynnym rynku, dzięki któremu możemy pozyskiwać również kapitał na nowe inwestycje.

Krótki okres działania w kapitałochłonnym sektorze mediów nie sprzyja generowaniu wysokiego i regularnego cash-flow. Część spółek Grupy ITI jest nierentowna....

Reklama
Reklama

Jan Wejchert: Najważniejsze spółki grupy generują już dodatnie strumienie pieniężne (cash-flow) i stały zysk EBITDA. To są takie spółki, jak TVN, jak Multikino, a nawet już w tej chwili TVN Siedem. Owszem, mamy w grupie również firmy, które niedawno dopiero ruszyły. Mają one jednak potencjał i jesteśmy przekonani, że już niedługo dołączą do grona rentownych spółek. To jasne, że jeżeli, tak jak w przypadku choćby TVN 24, firma działa ledwie kilkanaście miesięcy, trudno oczekiwać, że od razu osiągnie pułap rentowności. Podobnie ma się sytuacja z Onetem. Historia naszej firmy pokazuje, że wiemy jak znajdować potencjalne źródła dochodów. Nasze nowe pomysły jak na przykład kanały tematyczne, virtual ISP (numery dostępowe do internetu) pozwalają nam patrzeć optymistycznie w przyszłość.

Bruno Valsangiacomo: Myślenie w kategoriach strumieni pieniężnych (cash-flow) jest jak najbardziej racjonalne. My wciąż mamy nowe pomysły, które na początku generują koszty czy powodują wypływ gotówki, lecz w końcu okazują się maszynkami do robienia pieniędzy. Jeśli nie inwestujesz, to stoisz w miejscu, a właściwie cofasz się. Nowe inwestycje spowodowały, że w ubiegłym roku mieliśmy 11 mln USD straty. Myśląc o stabilnych i wysokich strumieniach cash-flow musimy zatem wybiegać długoterminowo w przyszłość.

Jakimi nowymi produktami zamierzają spółki ITI kusić widzów i użytkowników?

Jan Wejchert: Widzowie mogą oczekiwać, że utrzymamy naszą pozycję najbardziej innowacyjnej stacji w Polsce. Możemy już dzisiaj obiecać, że będę mieli coraz więcej lokalnych, polskich produkcji. Proporcje programowe będziemy zmieniać na niekorzyść produkcji sprowadzanych z zagranicy. Zamierzamy tworzyć seriale, produkcję kinową. Do tego dojdą programy mające charakter interaktywny. Widzowie będą mogli jeszcze częściej wyrażać swoje opinie za pośrednictwem różnych kanałów elektronicznych. Możemy też obiecać, że TVN 24 utrzyma swój wysoki poziom, to samo dotyczy użytkowników portali - Onetu i Tenbitu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama