Według Uczkiewicza, większość banków rzetelnie współpracuje z inspektorem, są jednak takie, z którymi nie ma kontaktu. Najczęstsze uchybienie ze strony banków to brak szkoleń pracowników w zakresie rozpoznawania podejrzanych transakcji i brak prowadzenia pełnej dokumentacji, wynika z kontroli inspektoratu. 13 proc. spośród zgłoszeń o podejrzanych transakcjach okazuje się trafnych. Jest to bardzo wysoki wskaźnik w porównaniu z krajami UE. Dla porównania, we Francji jest to 3-6 proc. - poinformował dr Wiesław Jasiński z Wyższej Szkoły Policji w Szczytnie. Zwalczanie prania brudnych pieniędzy oparte jest o system zawiadomień. Inspektorat notuje coraz wyższy wskaźnik zawiadomień również z innych instytucji niż banki. Według Jasińskiego, banki zgłaszają 82 proc. podejrzanych transakcji, domy maklerskie 6 proc., towarzystwa ubezpieczeniowe 7 proc., notariusze zgłaszają 3 proc. Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu praniu brudnych pieniędzy zakłada, że obowiązek informowania o wszystkich transakcjach będą miały nie tylko banki, ale również m.in. zakłady ubezpieczeniowe, developerzy, notariusze, właściciele lombardów, kantorów wymiany walut, komisów, jubilerzy, antykwariusze. Instytucje finansowe mają obowiązek przesyłania informacji o transakcjach podejrzanych od 23 czerwca ubiegłego roku. Rząd chce, aby od 1 lipca 2004 roku banki i inne instytucje finansowe miały obowiązek przesyłania do Generalnego Inspektora Informacji Finansowej danych o wszystkich transakcjach powyżej 15 tys. euro oraz o transakcjach podejrzanych. Po otrzymaniu sygnałów o podejrzanej transakcji inspektorat prosi inne organy państwowe o dodatkowe informacje i analizuje, czy w konkretnym przypadku podejrzenie o praniu brudnych pieniędzy jest uzasadnione. Jeżeli jest uzasadnione, kieruje sprawę do prokuratury.

(PAP)