Z dotychczasowych prognoz makroekonomicznych wynika, że większość ekonomistów spodziewała się nieznacznego ożywienia w gospodarce już w II kwartale tego roku i znaczącego odbicia w III kwartale. Ostatnie dane postawiły jednak możliwość realizacji tych prognoz pod dużym znakiem zapytania.
IBnGR czeka na GUS
- Gwałtowny spadek inflacji w maju oznacza, że ciągle nie następuje ożywienie popytu wewnętrznego - mówi Krystyna Strzała z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. - Rozważamy obniżenie prognozy wzrostu na III kwartał nawet o 0,5 pkt. proc. - dodaje. Według obecnych szacunków IBnGR, wzrost gospodarczy w III kwartale ma wynieść 2,4%, a w II kwartale 1%. Inflacja spadła w maju do 1,9% z 3% w kwietniu.
- Na razie nie znamy jeszcze ostatecznych danych za I kwartał. Według naszych obliczeń, PKB wzrósł o 0,7%. Ale jeżeli okaże się, że faktyczne dane są niższe, będzie to dodatkowy argument za zrewidowaniem w dół prognoz na następne kwartały - dodaje K. Strzała.
Jej zdaniem, nie należy natomiast zbytnio przejmować się w tej chwili złymi danymi o produkcji za maj, która spadła rok do roku o 4,1%. - Maj był nietypowym miesiącem ze względu na dużą liczbę dni wolnych od pracy. W wielu dużych zakładach przemysłowych przestoje produkcyjne trwały nawet tydzień. Aby mieć pewność, czy sytuacja w przemyśle jest faktycznie taka zła, trzeba poczekać na dane za czerwiec - mówi K. Strzała.