Zarząd Famegu opracował w marcu br. program restrukturyzacji, zakładający układ z bankami kredytującymi firmę, porozumienie z ZUS i ugody dotyczące spłaty zobowiązań wobec Skarbu Państwa i Radomska. Liczył na dofinansowanie spółki ze źródeł zewnętrznych. Plany wzięły w łeb. Firma nie ma pieniędzy na bieżącą działalność. Ma za to wielkie długi, które przekraczają 50 mln zł. Liczyła na ich redukcję w ramach postępowania układowego. Teraz jednak wnioskuje o jego umorzenie. Sytuacja pogorszyła się na tyle, że przedsiębiorstwo wybrało upadłość. Raiffeisen Bank Polska wypowiedział spółce umowy kredytowe, a przy tym zajął konta i przejął praktycznie wszystkie wierzytelności wobec kontrahentów zagranicznych. Spółka liczyła na wsparcie głównego akcjonariusza - Narodowego Funduszu Inwestycyjnego Progress. Firma zarządzająca Progressem - PZU NFI Management - nie zgodziła się jednak na udzielenie spółce 10 mln zł pożyczki. Do tego doszło fiasko rozmów z potencjalnym inwestorem. Rada Miejska Radomska nie zgodziła się na przejęcie niektórych nieruchomości przedsiębiorstwa, a to było warunkiem pojawienia się w firmie w roli inwestora Krakowskiego Centrum Inwestycyjnego.

- Nie zamierzamy do firmy dołożyć już ani złotówki - przyznaje Janusz Pałucki, prezes PZU NFI Management. Stanowisko funduszu jest jasne: w obecnej sytuacji przedsiębiorstwa byłaby to strata pieniędzy. Akcje spółki w portfelu NFI zostały "wyzerowane" (choć przed korektami ich wartość księgowa sięgała prawie 17 mln zł). Jej upadłość nie wpłynie więc na wyniki funduszu. Kilka lat wcześniej Fameg był jedną z najlepszych jego spółek portfelowych. Przedsiębiorstwo zostało wprowadzone na rynek publiczny. W tzw. giełdowej zamrażarce spędziło kilka lat. Upadłość sprawia, że na debiut na GPW nie ma już żadnych szans. Progress, mimo upadłości firmy, nie wyklucza, że uzyska jakieś wpływy z tytułu sprzedaży walorów. - Prowadzimy na ten temat rozmowy z grupą pracowników przedsiębiorstwa - powiedział prezes Pałucki. O szczegółach nie chciał mówić.

- Fameg był jednym z liderów na rynku i najcenniejszą firmą Progressu. Stał się bankrutem ze względu na skandaliczne błędy w zarządzaniu i nadzorze właścicielskim - tak ocenia sytuację jeden z analityków związanych z rynkiem NFI. - Nie podejmowano koniecznych decyzji personalnych, nie interesowano się uzdrowieniem sytuacji w firmie - dodaje. - Lista przyczyn, dla których sytuacja spółki jest tak zła, jest znacznie dłuższa. Tyle mogę tylko na ten temat powiedzieć - twierdzi prezes Pałucki.

Fameg, po przeprowadzeniu części planowanych zwolnień grupowych, zatrudnia prawie 2 tys. osób. Na koniec 2001 roku skonsolidowana strata netto Famegu wyniosła 33,1 mln zł, przy przychodach ze sprzedaży na poziomie 135,7 mln zł. W I kwartale br. grupa miała przychody w wysokości 29 mln zł, strata netto wyniosła prawie 5 mln zł.