Reklama

Konieczna jest zmiana dystrybucji

Zarządzający towarzystwami ubezpieczeń nie mają wyjścia. Jeśli chcą być znaczącym graczem na polskim rynku, muszą oprzeć swój rozwój na kosztownej sieci agentów wyłącznych, a także na brokerach. Alternatywne, a przy tym tańsze kanały dystrybucji, jak internet, telecentrum czy sprzedaż poprzez banki, to pieśń odległej przyszłości. Wiele wskazuje na to, że nie wszyscy inwestorzy branżowi będą chcieli tak długo czekać.

Publikacja: 25.06.2002 10:01

O tym, że firmy ubezpieczeniowe mają coraz większe trudności z pozyskiwaniem nowych klientów, a tym samym składek, nikogo nie trzeba już przekonywać. Okazuje się jednak, że w tych trudnych czasach najgorzej wiedzie się małym firmom. Ostatnie tygodnie przyniosły alarmujące informacje - już trzy firmy zadeklarowały, że zawieszają wystawianie nowych polis. Z walki o polski rynek wycofały się należące do szwedzkiego konglomeratu finansowego Skandinaviska Enskilda Banken (którego częścią jest firma ubezpieczeniowa Tryg-Hansa) TUiR Partner i Garda Life. Poddało się także Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie Wuestenrot, którego właścicielami jest niemieckie konsorcjum finansowe Wuestenrot&Wuertenbergische i austriacki Wuestenrot. Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że jak widać, wszystkie firmy miały inwestorów branżowych, których obecność w akcjonariacie spółek jeszcze rok, dwa lata temu stanowiłaby wystarczającą gwarancję, że ich biznes ma długoterminowy charakter.

Duży może więcej?

Wymienione firmy zajmowały końcowe miejsca w rankingu działających w Polsce zakładów ubezpieczeń (pod względem przypisu składki brutto, a więc także udziału w rynku). W 2001 r. Wuestenrot zebrał zaledwie 0,49 mln zł składek, Partner i Garda Life zaś - odpowiednio: 10,18 mln zł i 0,97 mln zł. W zestawieniu z zagregowanymi przychodami ze składek podsektora ubezpieczeń majątkowych (13,12 mld zł) i na życie (9,26 mld zł) - to niewiele. Jednym ze wskaźników sprawności działania stosowanych przez analityków Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych jest skala działalności. Według nadzoru, wielkość prowadzonej działalności jest w ubezpieczeniach czynnikiem o istotnym znaczeniu. Działanie na dużą skalę pozwala np. na osiągnięcie zysku przy niższych stopach składek, co nie jest możliwe w przypadku firmy posiadającej niewielki udział w rynku. Czy zatem mielibyśmy do czynienia z klasycznym przykładem na uwiarygodnienie tej tezy? Analitycy sugerują, żeby w ocenie danego zakładu sprawdzić, czy w ostatnim okresie rozwijał czy ograniczał działalność ubezpieczeniową (wskaźnik dynamiki składki). W przypadku Partnera wzrost był jednym z największych na rynku (20,99%), gorzej wiodło się siostrzanej Gardzie Life (15,53%). Wuestenrot dopiero startował ze sprzedażą, więc wykazywana przez firmę dynamika była bardzo wysoka (ponad 1000%), co jest charakterystyczne dla podmiotów z krótkim stażem na rynku. Na pozór wszystko jest w porządku. Dlaczego więc firma zdecydowała się wstrzymać sprzedaż polis? Wytłumaczeniem może być obserwowane od ubiegłego roku ogólnie na całym rynku załamanie sprzedaży ubezpieczeń na życie oraz zła sytuacja gospodarcza naszego kraju - na które zresztą powołują się zarządzający Wuestenrotem (władze Partnera i Gardy Life uchylają się od przedstawienia powodów). Najwyraźniej właściciele uznali, że w tak trudnych warunkach działać się nie opłaca. A utrzymanie struktur przy zahamowaniu przychodów ze składek może tylko pogłębić poniesione straty. Opinię potwierdza również Piotr Bendykowski, szef polskiej praktyki ubezpieczeniowej firmy konsultingowej Accenture. - Wielu z zagranicznych inwestorów rozpoczynając działalność w Polsce liczyła, że w ciągu kilku lat zdobędzie do 5% rynku, jednak kiedy widzą, że jest to mało prawdopodobne, rezygnują ze względów ekonomicznych z dalszego prowadzenia działalności - twierdzi.Bez sieci ani rusz

Firmy, które zawiesiły sprzedaż polis łączy jeszcze jedno - nie miały rozbudowanych własnych sieci sprzedaży. Partner i Garda Life pozyskiwały składki głównie przez sieć zewnętrznych firm, tzw. multiagentów oraz brokerów, a Wuestenrot zaczął ją dopiero budować. Jednak jako firma młoda, żądna szybkiego pozyskania udziałów w rynku, padł najprawdopodobniej ofiarą nieuczciwych agentów (którzy nadszarpnęli wcześniej finanse wielu dużo większych konkurentów). To, że na rynku dominują i jeszcze długo będą dominować firmy ubezpieczeniowe, które postawiły na sprzedaż polis przez agentów własnych oraz pracowników potwierdzają szacunkowe dane Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych za 2000 r. (podobne zestawienie za 2001 r. zostanie udostępnione dopiero jesienią). Według analityków nadzoru, agenci ubezpieczeniowi dostarczyli 4,43 mld przypisu składki brutto z ubezpieczeń na życie, co stanowiło ponad połowę (53,09%) składki zebranej całego działu. Na sukces zapracowały w zdecydowanej większości, tzw. osoby fizyczne i podmioty bez osobowości prawnej, jak je klasyfikuje nadzór. Agenci wyłączni dostarczyli do kasy ubezpieczycieli blisko 4 mld zł. Natomiast agenci - osoby prawne (głównie multiagenci) dostarczyli w tym czasie zaledwie 438,65 mln zł przypisu składki, co stanowiło 5,26% portfela zakładów ubezpieczeń na życie. Agenci ubezpieczeniowi zdominowali sprzedaż indywidualnych polis - za ich sprawą firmy ubezpieczeniowe pozyskały 3,53 mld zł - choć nie można odmówić im skuteczności w pozyskiwaniu składek z umów grupowego ubezpieczenia na życie - 453,03 mln zł.

Agenci ubezpieczeniowi byli także największym kanałem dystrybucji w ubezpieczeniach majątkowych - zebrali około 5,6 mld zł, co stanowiło 44,82% przypisu składki z tych ubezpieczeń.

Reklama
Reklama

Trwamy na placówce

Drugim pod względem wielkości kanałem dystrybucji dla zakładów ubezpieczeń jest własna sieć oddziałów i filii. W przypadku 6 firm sprzedających polisy na życie ten kanał był dominujący. W 5 z nich jego udział był zbliżony do 100%. W przypadku 9 zakładów składka ze sprzedaży własnej stanowiła więcej niż 20% przychodów. Etatowi pracownicy firm przyjęli wpłaty na 3,53 mld zł, co stanowiło 42,37% składki przypisanej brutto całego działu. Oddziały akwirowały głównie składkę z umów grupowego ubezpieczenia na życie. Ich udział we wpływach z tego tytułu wyniósł aż 80,59%. Z kolei w indywidualnych ubezpieczeniach na życie zaledwie 0,71%.

Sprzedaż bezpośrednia odgrywa również ważną rolę w dziale ubezpieczeń majątkowych. W 6 zakładach miała ona dominujący wpływ, przy czym w 5 z nich udział sprzedaży realizowanej przez oddziały przekraczał 60%. Dla 13 firm był to drugi pod względem wielkości kanał dystrybucji, którym wpłynęło od 10,17% do 45,99% przypisu składki.

Znaczenie oddziałów w dystrybucji produktów zmienia się radykalnie, jeśli nie uwzględnimy danych największych pod względem przypisu składki zakładów ubezpieczeń - PZU i PZU Życie, które mają rozbudowaną sieć placówek. W przypadku ubezpieczeń na życie ich udział spada do zaledwie 3,48%, zaś w ubezpieczeniach majątkowych do 20,27%. Zyskują pozostałe kanały dystrybucji, w tym przede wszystkim agenci ubezpieczeniowi.

Brokerzy - trzecia siła

Brokerzy są trzecim pod względem wielkości kanałem dystrybucji polis dla zakładów ubezpieczeń. W 2000 r. zakłady sprzedające polisy na życie pozyskały dzięki nim blisko 373,98 mln zł składki brutto, co stanowiło 4,49% ich portfela. Większość przypisu stanowiła składka z umów grupowego ubezpieczenia na życie (323,95 mln zł) przy czym brokerzy - osoby prawne ulokowali 240,76 mln zł składki, a brokerzy osoby fizyczne - 83,18 mln zł. Wartość składki pozyskana przez brokerów z polis indywidualnych wyniosła w tym okresie tylko 50,03 mln zł (odpowiednio 38,47 mln zł i 11,53 mln zł). Wniosek jest prosty, brokerzy niechętnie zajmują się drobnicą. . Skonstruowanie dużego kontraktu, mimo niższej prowizji (1-2%), jest zdecydowanie bardziej opłacalne niż uganianie się za klientami po ulicy

Reklama
Reklama

Trzeba przyznać, że zdecydowanie większą rolę brokerzy pełnią w podsektorze ubezpieczeń majątkowych.

Certyfikowani pośrednicy dostarczyli blisko 1,2 mld zł składek, co stanowiło 9,59% przypisu składki brutto zakładów ubezpieczeń majątkowych i pozostałych osobowych. Podobnie jak w sektorze ubezpieczeń na życie, zdecydowaną przewagę mają brokerzy osoby prawne.

Firmy brokerskie ulokowały 959,73 mln zł, wobec 238,83 mln zł pozyskanych przez brokerów prowadzących swój biznes samodzielnie. Z danych KNUiFE wynika, że rola brokerów jako kanału dystrybucji w ubezpieczeniach majątkowych systematycznie rośnie (wzrost udziału zakładów w przypisie z 7,48% do 9,59%).

Gorzej idzie im pozyskiwanie chętnych na polisy na życie (spadek udziału z 4,65% do 4,49%). Dlaczego? Wytłumaczeniem może być wysokość prowizji - niska w ubezpieczeniach na życie i zdecydowanie wyższa w odnawianych co roku kontraktach na ubezpieczanie majątku.

Nie wiadomo jednak, czy w związku z obserwowanym ostatnio spowolnieniem gospodarczym ich wyniki za 2001 r. będą równie dobre. Tomasz Mintoft-Czyż, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych, przyznaje, że jeśli chodzi o klasyczne kontrakty na ubezpieczanie dużych ryzyk przemysłowych, potencjał wzrostu uległ właściwie wyczerpaniu. Czy zatem brokerzy zwrócą się teraz ku klientom indywidualnym, odbierając rynek agentom?

Na razie bez alternatywy

Reklama
Reklama

Liczby mówią same za siebie - agenci i pracownicy to główne kanały dystrybucji na polskim rynku. Główne, ale - zdaniem analityków - nie jedyne. Na Zachodzie istnieją firmy działające z powodzeniem bez agentów, a więc także w naszym kraju nowe kanały dystrybucji (internet, centrum telefoniczne, poczta itp.) bancassurance mają jak najlepsze perspektywy. Firmy ubezpieczeniowe muszą jednak poprawić sposób wdrażania tych projektów. Niestety, na razie kończy się na deklaracjach (bancassurance), jeszcze gorzej jest przy projektach internetowych (firmy nastawiły się na sprzedaż polis przez sieć, a nie wypieranie agentów). Na szczęście optymizm analityków ma poparcie w faktach. W 2000 r., według danych KNUiFE, z pośrednictwa banków przy zawieraniu umów korzystało dziewięć firm sprzedających polisy na życie, a więc blisko jedna trzecia spośród tych, które nadesłały dane. Na efekty przyjdzie nam jeszcze poczekać, bo w większości przypadków zakwirowana przez banki składka stanowiła 1-2% przypisu składki ubezpieczyciela (0,42% zagregowanego przypisu podsektora). Jest jednak pierwsza jaskółka (a może wyjątek) efektywnej współpracy. Jedna z firm pozyskała w tym czasie przez okienka bankowe 13,5% swojej składki!

Do ostatniej kropli krwi?

To, że agenci są głównym kanałem dystrybucji polis, nie oznacza jednak, że każdy z nich może spać spokojnie. Coraz więcej prezesów firm ubezpieczeniowych narzeka, że efektywność agentów systematycznie maleje, przy czym wcale nie towarzyszy temu spadek kosztów utrzymania sieci. Wysokość prowizji wypłacanych pośrednikom w sektorze ubezpieczeń majątkowych wynosi w naszym kraju średnio 10% zbieranej składki, zaś w ubezpieczeniach na życie jest to 12%. To mniej niż w krajach zachodnich, ale jest to spora kwota, szczególnie jeśli dodamy do niej wydatki na wsparcie agentów. Czy zatem utrzymywanie ogromnych sieci agentów nie jest zbędnym wydatkiem? Oczywiście, proporcjonalnie największe problemy z uzyskaniem właściwego poziomu efektywności agentów mają firmy, które dysponowały najbardziej licznymi sieciami sprzedaży. Rozpowszechniona w ubiegłym roku moda na tworzenie spółek dystrybucyjnych nie załatwi problemu. Sprzedaż krzyżowa ubezpieczeń majątkowych i życiowych w ramach jednej grupy też może mieć ograniczony zakres. Pomoże ustabilizować portfel i dochody agentów, ale nie wpłynie raczej na dynamiczny rozwój firmy. A brak wyników na sprzedaży, przy rosnących kosztach, to równia pochyła dla każdej z firm. Który z prezesów zaryzykuje tylko po to, żeby dalej utrzymywać agentów?

Czy spadek przychodów ze sprzedaży nowych polis może być zrekompensowany z innych źródeł, tj. assurfinance (sprzedaż przez agentów jednostek uczestnictwa w TFI, akwizycji do OFE, pośrednictwo kredytowe)? Wątpliwe. A może prostszym rozwiązaniem jest wypowiedzenie umów o współpracę i kolejny nabór agentów po nadejściu zapowiadanej przez rząd prosperity.

Na radykalne działania zdecydowało się ING Nationale-Nederlanden, które rozstało się z ponad 2 tys. agentów. To ogromna liczba. Według Piotra Bendykowskiego taka decyzja, choć niekonwencjonalna, korzystnie wpłynie na rentowność ING Nationale-Nederlanden.

Reklama
Reklama

- Polski rynek indywidualnych ubezpieczeń życiowych urósł w ciągu 10 lat od zera do prawie 100% swego potencjału. W czasie szybkiego wzrostu było potrzebnych wielu agentów. Firmy stawiały na ilość, nie na jakość. Przy szybkim wzroście taka strategia była skuteczna. Teraz rynek przyhamował i myślę, że jest to permanentne, a nie tymczasowe przyhamowanie. A to znaczy, że zapotrzebowanie na agentów znacznie spadło i będzie spadać. Nationale-Nederlanden, jako pierwsze, zrozumiało, co się dzieje i zareagowało we właściwy sposób. Myślę, że inne firmy pójdą ich śladem. Czy zatem agenci przestają być potrzebni i czekają nas kolejne gigantyczne redukcje? A może możliwa jest także sytuacja, w której pośrednicy zgodzą się na obniżenie prowizji, jeśli będą mieli pewność, że firma umożliwi im szybką, profesjonalną obsługę już pozyskanych i nowych klientów. Można to osiągnąć np. przez wyposażenie agentów w przenośne komputery, dzięki czemu skraca się czas obsługi jednego klienta, spada ryzyko złej kalkulacji składki (system on-line umożliwia lepszą ocenę ryzyka). Jedno jest pewne. Obowiązujący na rynku system prowizyjny, który promuje głównie pozyskiwanie klientów, a nie ich dobrą obsługę musi ulec radykalnej zmianie. - Wszystko wskazuje na to, że najlepsi agenci rozszerzą swoje kwalifikacje i zostaną doradcami finansowymi. Ci średni będą robić to, co robią, choć osiągając z tego mniejsze tantiemy niż dotychczas. Większość, czyli ci, którzy nigdy nie byli liderami sprzedaży, a teraz nie zechcą dostosować się do nowych warunków, znajdzie pracę w innych sektorach gospodarki. Tak więc agentów będzie coraz mniej, ale będą odgrywali coraz większą rolę. Wczoraj zdobywali klienta. Jutro będą go utrzymywać, obsługiwać i wspomagać radą - podsumowuje P. Bendykowski.

Elita pośredników

(wyjątki z ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym)

Brokerem ubezpieczeniowym jest osoba fizyczna albo prawna, posiadająca, wydane przez organ nadzoru, zezwolenie na wykonywanie działalności brokerskiej i wpisana do rejestru brokerów ubezpieczeniowych. Zezwolenie wydaje się na wniosek osoby (fizycznej), która:

w ma pełną zdolność do czynności prawnych,

Reklama
Reklama

w nie była prawomocnie skazana za umyślne przestępstwo przeciwko: życiu i zdrowiu, wymiarowi sprawiedliwości, ochronie informacji, wiarygodności dokumentów, mieniu, obrotowi gospodarczemu, obrotowi pieniędzmi i papierami wartościowymi,

w daje rękojmię należytego wykonywania działalności brokerskiej,

w posiada co najmniej średnie wykształcenie,

w zdała egzamin przed Komisją Egzaminacyjną dla Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych,

w posiada co najmniej trzyletnie doświadczenie zawodowe w zakresie ubezpieczeń zdobyte w okresie 5 lat bezpośrednio poprzedzających złożenie wniosku o uzyskanie zezwolenia na wykonywanie działalności brokerskiej,

Reklama
Reklama

w zawarła umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z tytułu wykonywania działalności brokerskiej.

W przypadku osoby prawnej wszyscy członkowie zarządu muszą spełniać pięć pierwszych warunków oraz co najmniej połowa z nich powinna zdać egzamin i legitymować się odpowiednim doświadczeniem zawodowym.

Zwiększone wymagania nadzoru wobec agentów

(wyjątki z projektu ustawy o pośrednictwie ubezpieczeniowym)

Agentem ubezpieczeniowym jest przedsiębiorca, wykonujący działalność agencyjną na podstawie umowy agencyjnej zawartej z zakładem ubezpieczeń i wpisany do rejestru. Agent ubezpieczeniowy nie może wykonywać działalności agencyjnej na rzecz więcej niż jednego zakładu ubezpieczeń. Czynności agencyjne mogą być wykonywane wyłącznie przez osobę fizyczną, która spełnia łącznie następujące warunki:

w posiada pełną zdolność do czynności prawnych,

w nie była prawomocnie skazana za umyślne przestępstwo przeciwko: życiu i zdrowiu, wymiarowi sprawiedliwości, ochronie informacji, wiarygodności dokumentów, mieniu, obrotowi gospodarczemu, obrotowi pieniędzmi i papierami wartościowymi i skarbowymi,

w daje rękojmię należytego wykonywania czynności agencyjnych,

w posiada co najmniej średnie wykształcenie,

w odbyła szkolenie prowadzone przez zakład ubezpieczeń, zakończone zdanym egzaminem.

Działalność agencyjna powinna być wykonywana z zachowaniem staranności i dobrych obyczajów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama