"Wyceniamy ITI na 191 mln dolarów, czyli 4,9 zł na akcję przed ofertą i 4 zł po, a więc znacznie poniżej widełek. W tej sytuacji odradzamy uczestnictwo w ofercie i oczekujemy, że w notowaniach giełdowych spółka będzie się zachowywać gorzej niż rynek" - czytamy w raporcie. Jego autorzy zwracają uwagę na ryzyko związane z działalnością spółki. Wskazują, że z jednej strony rozwój firmy uzależniony jest od tempa wzrostu rynku reklamowego, a z drugiej niejasna struktura holdingu może oznaczać, że w przyszłości akcjonariusze mniejszościowi nie będą czerpać korzyści z rozwoju firmy.
Erste szacuje, że dynamika rozwoju rynku reklamowego nie będzie wyższa niż całej gospodarki. Zdaniem specjalistów banku, w latach 2002-2006 wydatki na reklamę ustabilizują się na poziomie 1,1% PKB. "O ile stategia konwergencji na papierze wygląda obiecująco, to stan obecny polskiego rynku reklamowego napełnia nas obawami co do tego, czy plany spółki mają szansę powodzenia" - sądzą analitycy.