Nowy prezes zarządu Giełdy Energii, w przeciwieństwie do swojego poprzednika, nie był związany w przeszłości z branżą energetyczną. Wcześniej pracował w sektorze informatycznym. W związku z tym jego kandydatura wzbudziła kontrowersje wśród branżowych ekspertów. Rada nadzorcza podjęła jednak decyzję jednogłośnie.

Głównym zadaniem, jakie postawiono przed nowym szefem, jest uruchomienie finansowego rynku terminowego. Może to jednak nastąpić tylko w przypadku zwiększenia obrotów na rynku natychmiastowym. - Liczymy, że wprowadzane z dniem 1 lipca tego roku zmiany w zasadach transakcji na rynku bilansującym wpłyną na zwiększenie obrotów na naszym parkiecie. Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, to już po dwóch tygodniach moglibyśmy uruchomić finansowy rynek terminowy - stwierdziła Agnieszka Szostek, rzecznik prasowy Giełdy Energii.

W ubiegłym roku spółka poniosła kilka milionów złotych straty. W związku z tym, dalszy rozwój nie będzie możliwy bez podwyższenia kapitału zakładowego. Walne nie podjęło jednak jeszcze stosownej uchwały, gdyż z akcjonariatu chce się wycofać Giełda Papierów Wartościowych (ma 10-proc. udział). W tej sytuacji pozostałym udziałowcom przysługuje prawo pierwokupu. Obecnie trwają negocjacje. Do podwyższenia kapitału najwcześniej mogłoby zatem dojść jesienią.