Ostatnia sesja była bardzo podobna do piątkowej z poprzedniego tygodnia. Mieliśmywtedy analogiczne odbicie na indeksach światowych, co przełożyło się u nas na krótką korektę. Indeksowi zabrakło wtedy ułamka procentu do początku luki hossy, a kontrakty tego obszaru nawet nie dotknęły. Dokładnie tak samo rynki zachowały się wczoraj. Także zasięg przeceny, po nieudanej próbie zakrycia luk bessy, był bardzo podobny.

Obecny trend spadkowy nie podlega żadnej dyskusji i próby łapania dołka były ostatnio karane dużymi stratami. Wiadomo jest jednak, że spadki wiecznie trwać nie mogą. Spróbujmy więc określić szansę korekty, która urozmaiciłaby nieco monotonię ostatniego trendu. Warto podkreślić, że rozpatrując możliwość korekty można jedynie zastanawiać się nad zamknięciem krótkich pozycji, a nie próbować gry przeciwko trendowi. O trwalszej poprawie można rozmawiać dopiero po zamknięciu trzeciej luki bessy (początek na 1253 pkt.)

Choć w dłuższym terminie przy obecnych danych optymistą być wręcz nie wypada, to na korektę z obecnego poziomu rynek w mojej ocenienie już zasłużył. Wskaźniki na kontraktach są na dawno nie widzianych poziomach wyprzedania, a obecna fala spadkowa przekroczyła już 200 pkt., prawie bez żadnego odbicia. Dzienny RSI tylko trzykrotnie znajdował się na poziomach niższych niż obecne. Za każdym razem zejście tego wskaźnika tak nisko oznaczało ostatnią fazę fali spadkowej. O "dojrzewaniu" trendu świadczy także wystąpienie ostatnio trzeciej znaczącej luki bessy.

Nie chciałbym namawiać do łapania dołka, bo obecna fala spadkowa sięgnąć może nawet poziomu 1160 pkt. Zwracam jedynie uwagę na ogromne wyprzedanie rynku i zbliżanie się fali spadkowej do końca. Oprócz dobrej analizy, do wyznaczenia punktu zwrotnego potrzeba byłoby jeszcze trochę szczęścia.