Rząd obraduje za zamkniętymi drzwiami, a nikt z uczestników posiedzenia do tej pory pogłoski tej nie potwierdził. Telefony komórkowe członków rządu są wyłączone. Wielu spośród urzędników Kancelarii Premiera potwierdza tylko, że słyszało taką pogłoskę. "Nie wiem, jak jest naprawdę. Mówią to na tyle poważni ludzie, że sprawę można traktować serio" - powiedział PAP jeden z urzędników pragnący zachować anonimowość. "Jedną sprawą jest podanie się do dymisji, a drugą, czy zostanie ona przyjęta" - powiedział inny przedstawiciel rządu pytany, czy dymisję ministra należy traktować jako fakt, czy jako plotkę. Rzecznik ministra finansów Marcin Kaszuba nie skomentował pogłosek. "Nic nie wiem na ten temat" - powiedział PAP. Informacja o tym, że minister finansów zagroził na posiedzeniu rządu podaniem się do dymisji pojawiła się we wtorek po południu także na stronie internetowej jednego z dzienników, który powołuje się na anonimowego przedstawiciela rządu. Jedna z pogłosek wymienianych przez dziennikarzy mówi, że Marek Belka konsultował swoją decyzję z otoczeniem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, jednak doradca ekonomiczny prezydenta Witold Orłowski powiedział, że nie wie nic o dymisji ministra finansów. "Nic nie wiem o tej sprawie" - powiedział Orłowski PAP. Konferencja prasowa po posiedzeniu rządu ma zacząć się o 17.00. Rząd ma na tym posiedzeniu przyjąć założenia makroekonomiczne do budżetu na przyszły rok. (PAP)