- Zagraniczni obserwatorzy polskiego rynku nie są w stanie zrozumieć, czy naciski
na bank centralny w Polsce to propaganda, czy rzeczywisty atak, z powodu którego nastawienie do waszego kraju może się pogorszyć - stwierdził William McDonough, który przez wielu ekspertów uważany jest za jednego z najpoważniejszych kandydatów na następcę obecnego prezesa Rezerwy Federalnej USA Alana Greenspana.
Zdaniem amerykańskiego bankowca, kraje starające się o wejście do Unii Europejskiej w 2004 r. muszą skupić się przede wszystkim na osiągnięciu poziomu rozwoju gospodarczego bogatszych państw Unii (tzw. realna konwergencja), a powinien temu sprzyjać przede wszystkim wzrost gospodarczy. Mniej istotna jest - jego zdaniem - tzw. nominalna konwergencja, czyli dostosowanie wskaźników makroekonomicznych i poziomu stóp procentowych do unijnego, co jest warunkiem członkostwa w unii walutowej.
Szef nowojorskiej Fed korzystnie wypowiadał się też o perspektywach amerykańskiej gospodarki. Jego zdaniem, ani obawy przed kolejnym atakiem terrorystycznym na USA, ani skandale w rachunkowości spółek nie zmniejszyły poziomu wydatków konsumenckich, które są jednym z głównych motorów napędowych amerykańskiej gospodarki.
Zapytany o perspektywy wzrostu PKB USA, William McDonough zgodził się z prognozą sporządzoną przez wpływową grupę ekonomistów sektora prywatnego. Szacuje ona, że w tym roku gospodarka USA wzrośnie o 4%, a w 2003 r. o 3,4%. W drugiej połowie br. PKB powinien zwiększyć się o 3-3,5%.