Kurs wzrósł wczoraj na otwarciu paryskiej giełdy o 2,54 euro, do 16,44, ale w dwóch poprzednich dniach papiery Vivendi straciły aż 42%. Zaledwie cztery godziny po powołaniu na prezesa spółki Fourtou powiedział, że rozpoczął już rozmowy z bankami w sprawie uruchomienia nowych linii kredytowych i to tak szybko, jak to tylko możliwe. Spółka dodała też, że ma obecnie 1,2 mld euro w gotówce, a na kolejne 2,4 mld euro w każdej chwili może wziąć kredyt.
- Na akcjach będzie jednodniowy skok, mogą zdrożeć o 15%. Ale też wcześniej bardzo potaniały. Rzecz w tym, że na razie wszelkie decyzje inwestycyjne oparte są na zgadywaniu, co się wydarzy - powiedział agencji Bloomberga Harold Vogel, analityk medialny i szef nowojorskiej firmy Vogel Capital.
Rada nadzorcza Vivendi zwróciła się do Fourtou, aby polikwidował przynajmniej niektóre przejęcia dokonane przez Messiera za 77 mld USD, co spowodowało, że w ub.r. spółka miała stratę największą w historii francuskiej przedsiębiorczości, a jej akcje od początku roku spadły o 77%. Aby przywrócić zaufanie inwestorów do rady Vivendi powołano też Claude`a Bebeara, prezesa towarzystwa ubezpieczeniowego Axa i jednego z najbardziej wpływowych francuskich biznesmenów.
Dla takich firm telekomunikacyjnych i medialnych, jak Vodafone, Lagardere czy News Corp., obecna rozpaczliwa sytuacja finansowa Vivendi może być sygnałem, że nadszedł czas na okazyjne zakupy. Zdaniem wielu analityków, Fourtou będzie musiał sprzedać aktywa za ok. 20 mld USD, aby spłacić zadłużenie. Wśród najbardziej prawdopodobnych kandydatów do sprzedaży wymienia się najczęściej udziały Vivendi w Cegetelu, drugiej we Francji spółce telefonicznej, z czego można by pozyskać ok. 8 mld euro i Canal Plus, największą europejską sieć płatnej telewizji, której wartość szacuje się na 7,6 mld euro. Vodafone, British Sky Broadcasting i Lagardere informowały już wcześniej, że mogą być zainteresowane tymi transakcjami.
Rzecz jednak w tym, że jeśli ktoś sprzedaje, bo musi, to cena zazwyczaj jest niższa. Dlatego analitycy nie spodziewają się gwałtownej wyprzedaży aktywów Vivendi, bo spółka będzie za wszelką cenę starała się nie dopuścić do tego, by jeszcze bardziej stopniała wartość tego, co kupował Messier.