Rosnąca popularność oszczędzania w funduszach jest korzystna dla finansów publicznych, nadmiernie obciążonych świadczeniami emerytalnymi. Państwowe systemy są coraz bardziej niewydolne wobec malejącej liczby osób czynnych zawodowo, wcześniejszego przechodzenia w stan spoczynku oraz wydłużającego się życia.
Zainteresowanie prywatnymi funduszami różni się jednak bardzo w poszczególnych krajach. Zdecydowanie najchętniej korzystają z nich Brytyjczycy i Szwedzi. W obu wypadkach jest to najważniejsza forma lokowania oszczędności, podobnie jak w Austrii, gdzie prywatne fundusze emerytalne ustępują tylko krótkoterminowym wkładom bankowym.
Zupełnie inaczej jest we Francji i Niemczech. Praktycznie nikt nie gromadzi tam oszczędności w tego rodzaju instytucjach finansowych, chociaż pewne nadzieje wiąże się z inicjatywami podejmowanymi przez rząd niemiecki oraz analogicznymi planami nowego, konserwatywnego gabinetu francuskiego.
Ankieta GIK ukazała też kilka innych prawidłowości. Niemcy najchętniej korzystają z usług towarzystw ubezpieczeniowych na życie, do czego zachęcają ich ulgi podatkowe. Na drugim miejscu znajdują się tam krótkoterminowe depozyty. Lokaty te, chociaż w skali europejskiej straciły trochę na popularności, wciąż są ulubioną formą oszczędzania we Francji. Największymi entuzjastami inwestowania w akcje pozostali Szwedzi. Papiery te ustępują tylko prywatnym funduszom emerytalnym.
Ogólnie biorąc, mieszkańcy Europy Zachodniej spodziewają się w przyszłym roku wzrostu oszczędności. Znacznie gorzej jest w państwach środkowoeuropejskich, gdzie tendencja jest odwrotna. Niepokój może budzić fakt, że ponad dwie trzecie respondentów z Polski nie zaoszczędziło w ostatnich miesiącach nic, podczas gdy jesienią 2001 r. odpowiedź taką dało 57% badanych.