Po likwidacji zakładu w Ożarowie, należącego do giełdowej Tele-Foniki Kable, z pracy zwolnionych zostanie około 650 osób. Część z nich pod sztandarami "Solidarności" od 22 kwietnia non stop blokuje bramy fabryki. Domaga się od zarządu cofnięcia decyzji o jej zamknięciu. - Mediator wyznaczony przez Ministerstwo Pracy na razie nie pomógł. Rozmowy utknęły w martwym punkcie. Czekamy na ustępstwa pracodawcy i na wznowienie produkcji w fabryce. Nie interesują nas odprawy. Zamierzamy nadal blokować bramy - powiedział Andrzej Kuryłowicz, przewodniczący zakładowej "Solidarności". Dodał, że załoga liczy na wsparcie rządu. - Wydanie zgody na przejęcie Tele-Foniki Kable to sprawa polityczna. Zwróciliśmy się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów o analizę tej decyzji. W najbliższych dniach spodziewamy się odpowiedzi - powiedział A. Kuryłowicz.

Przypomnijmy, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów pierwotnie nie zgodził się na zakup akcji giełdowej spółki przez Tele-Fonikę KFK, należącą do Bogusława Cupiała, tłumacząc, że doprowadzi to do monopolizacji rynku kabli. Nowe kierownictwo UOKiK zmieniło jednak tę decyzję.

Zarząd Tele-Foniki Kable, na którego czele od początku lipca stoi były wiceprezes Jan Wieluński (prezes Bogdan Zapaśnik został odwołany), nie zamierza wycofać się z decyzji o likwidacji zakładu w Ożarowie. - Zmiana na stanowisku prezesa zarządu nie spowoduje uległości wobec żądań osób nielegalnie blokujących fabrykę. Decyzję o likwidacji zakładu wymusiła jego sytuacja ekonomiczna, wysokie koszty i dramatyczny spadek popytu na kable telekomunikacyjne - powiedział Jerzy Jurczyński, rzecznik prasowy Tele-Foniki Kable. Przypomniał, że w kwietniu protestujący odrzucili ofertę wypłacenia 6-miesięcznych odpraw (przysługują im więc tylko 3-miesięczne), a Ministerstwo Pracy potwierdziło, że akcja protestacyjna, polegająca na blokadzie dróg dojazdowych na teren zakładu, nie spełnia warunków prawnych sporu zbiorowego. Spółka szacuje poniesione straty z tytułu blokady na 16 mln zł.