Spółką, która przysporzyła kłopotów Merckowi, drugiemu co do wielkości koncernowi farmaceutycznemu za Atlantykiem, jest Medco Health Solutions zajmująca się doradztwem finansowym dla instytucji specjalizujących się w ubezpieczeniach zdrowotnych. Jej klientami jest m.in. 150 firm spośród 500 znajdujących się na liście największych koncernów w USA, publikowanej przez magazyn "Fortune", związki zawodowe i stowarzyszenia pracowników sektora budżetowego. Wczoraj wyszło na jaw, że Medco nieprawidłowo prowadziła księgowość. Postawiło to pod znakiem zapytania plany Merck wprowadzenia Medco jeszcze w tym roku na giełdę.

Okazało się, że od 1999 r. Medco zaksięgowała w przychodach kwotę 14,1 mld USD, choć faktycznie nie wpłynęła ona do spółki. Firma broni się, że działanie to miało niewielki wpływ na jej zysk netto i jest zgodne z ogólnie akceptowanymi w USA zasadami rachunkowości. Analitycy nie podzielają jednak tej opinii. - W obecnych warunkach na rynku, po wydarzenia w Enronie czy WorldCom, jakakolwiek informacja o niejasnościach w księgowości bardzo negatywnie wpływa na wizerunek firmy - powiedział Bloombergowi Mathias Christmann z niemieckiego funduszu Delbrueck Asset Management, który ma w swoim portfelu akcje amerykańskiego potentata farmaceutycznego. - Nie ma tu większego znaczenia, że działania te miały znikomy wpływ na zyski. Zaufanie do Merck po prostu spada - dodał.

Informacje o nieprawidłowościach w księgowości Merck pobudziła w poniedziałek wyraźną przecenę akcji spółek farmaceutycznych na czołowych rynkach. W Europie indeks spółek z tej branży stworzony przez Bloomberga, w skład którego wchodzą tacy potentaci jak Novartis czy GlaxoSmithKline, spadł już na początku notowań o 2%. Notowane we Frankfurcie walory Merck staniały aż o 15%.