Kto zostanie jego następcą? Po decyzji Sommera początkowo największe szanse dawano Gerdowi Tenzerowi, odpowiadającemu w zarządzie DT za sprawy technologiczne. Jednak późnym popołudniem agencja AP podała, powołując się na tzw. źródła dobrze poinformowane, że kierownictwo telekomunikacyjnego giganta będzie 2-osobowe - Tenzer oraz Helmut Siehler, członek rady nadzorczej koncernu.

Przypominający sinusoidę wykres wtorkowych notowań akcji Deutsche Telekom obrazował gwałtowne zmiany nastrojów inwestorów, z niecierpliwością oczekujących na wynik posiedzenia. Jeszcze rano nie było pewne, czy w 20-osobowej radzie znajdzie się większość, która poprze wniosek o odwołanie krytykowanego za kiepskie wyniki finansowe koncernu Sommera.

Na dodatek w radzie wybuchł konflikt, który zachwiał pozycją jej przewodniczącego (i głównego zwolennika zmiany na stanowisku prezesa), Hansa-Dietricha Winkhausa. Co najmniej czterech członków opowiedziało się za jego odwołaniem. Nie zgadzali się oni również na proponowaną przez niego jako "kompromisową" kandydaturę Gerda Tenzera, jako następcy Sommera..

Oponenci zarzucili szefowi rady, że operację zmiany szefa Deutsche Telekom "przygotował po dyletancku" i dopuścił do mieszania się w sprawę polityków - kanclerza Gerharda Schrödera i ministra finansów Hansa Eichela (G. Tenzer jest także - podobnie jak wspomniana dwójka - członkiem SPD).Partie opozycyjne uznały, że jest to rozgrywka przed zbliżającymi się wyborami do Bundestagu.

W 20-osobowej radzie nadzorczej DT pracobiorcy mają 10 przedstawicieli, inwestorzy - ośmiu, a dwóch - skarb państwa (jest on największym akcjonariuszem, kontroluje 43,05% akcji). Wniosek o odwołanie R. Sommera musiało poprzeć co najmniej 14 członków rady.