Wtorkowa sesja przyniosła próbę wzrostu, która została zgaszona po 10 minutach. Bardzo szybko indeks pogłębił ostatnie dno, ustanawiając nowe minimum na poziomie 1138,3 pkt. Potem przez całą sesję trwało odrabianie strat. Indeks dotarł do poziomu 1155 pkt, jednak na zamknięciu było to już tylko 1151 pkt. Ważny krótkoterminowy opór na poziomie 1152 pkt. nie został przełamany, co jest ostrzeżeniem dla byków, że na silniejszą wzrostową korektę możemy jeszcze poczekać. Wypowiedź ministra finansów uspokoiła rynek walutowy (złoty umocnił się do 4,1060 w stosunku do dolara), jednak dla rynku akcji większe znaczenie ma obecnie sytuacja na giełdach zachodnich. Od poniedziałku trwa tam dawno nie spotykana huśtawka nastrojów. Po poniedziałkowej burzliwej sesji, we wtorek pomimo lepszych danych o produkcji przemysłowej indeks DJIA otworzył się z luką bessy i o godzinie 16.30 tracił już 2,6%. W poniedziałek i wtorek indeksy DAX i CAC-40 od lokalnych szczytów spadały aż po 5%, co pokazuje jak duża nerwowość panuje na rynkach akcji.

Nasz indeks przez ostatnie dwie sesje był dosyć silny, do wrześniowego dna oddalony jest jeszcze o kilkanaście procent. Ma zatem jeszcze duży potencjał do spadków. Do października indeks WIG20 powinien pogłębić długoterminowe dno na poziomie 978 pkt. Po zakończeniu przeceny na giełdach zachodnich również i na naszym rynku wyjrzy słońce dla byków. Przebicie od dołu poziomu 978 pkt. będzie bardzo silnym sygnałem do co najmniej kilkumiesięcznego okresu wzrostów. Do tego czasu najlepsza strategia to gromadzenie gotówki na tanie zakupy akcji wybranych spółek lub umiejętna gra na kontraktach. Dla wielu inwestorów jest to może zbyt długa perspektywa, ale dobrze jest przypomnieć, że zbyt krótka perspektywa jest bardzo niebezpieczna. Mogliśmy się o tym przekonać w drugiej połowie maja, gdy byki widziały już tylko atak na styczniowy szczyt, nie bacząc na charakter wzrostów z okresu wrzesień 2001-styczeń 2002. Płacą teraz bardzo wysoką cenę za to, że nie doceniły analizy w dłuższym okresie.