Rynek zareagował na udzieloną we wtorek zgodę przez Komisję Papierów Wartościowych i Giełd na wycofanie z publicznego obrotu wzmożonym popytem na papiery kieleckiego holdingu budowlanego. W środę kurs zyskał aż 33% i zanotował poziom 11 zł. W czwartek cena wzrosła o kolejne 21,8%, do 13,40 zł.

Trudno wytłumaczyć taki nagły skok popytu na akcje, na których od kilku miesięcy obroty były praktycznie zerowe. Pojawiają się jednak opinie, że Skanska, która posiada obecnie 96% głosów w Exbudzie, ogłosi jeszcze jedno wezwanie (cena w ostatnim wezwaniu, z grudnia 2001 r., wynosiła 21 zł). Te nadzieje są jednak płonne. Szwedzi w wezwaniu, które odbyło się na przełomie 2001 i 2002 r., jasno określili jego cel - wycofanie spółki z publicznego obrotu. Zgodnie z prawem, nie muszą już ogłaszać kolejnego, bowiem wszyscy, którzy chcieli wyjść z tej inwestycji, mieli równe szanse.

W Exbudzie nie chcą komentować dalszych ruchów Skanskiej. - Jak tylko nasz inwestor strategiczny podejmie dalsze decyzje, poinformujemy o tym w komunikacie bieżącym - mówi Agnieszka Kania, rzecznik prasowy Exbudu.

Jest jednak możliwy jeszcze inny scenariusz, dzięki któremu kupując walory Exbudu obecnie można będzie zarobić ponad 100%. Niewykluczone że Skanska przed Komisją Papierów Wartościowych i Giełd zobowiązała się do skupowania akcji już po wycofaniu Exbudu z rynku publicznego. Tak bowiem było w przypadku Bakomy. Główni właściciele tej spółki, Barbara i Zbigniew Komorowscy, zadeklarowali, że zapewnią płynność walorom po ich wycofaniu. Przez pół roku od tego momentu skupowali papiery po 32,30 zł, czyli cenie z ostatniego wezwania. Jeśli tak jest w przypadku Skanskiej, to akcje kupowane będą po 21 zł, czyli dwukrotnie drożej od obecnej wyceny rynkowej.

Michał Stępniewski z KPWiG nie zaprzeczył ani nie potwierdził informacji o możliwej deklaracji Skanskiej. Informowanie o niej nie leży bowiem w gestii Komisji. Komunikat, podobnie jak to miało miejsce w przypadku Bakomy, powinna wysłać sama spółka.