Duże nadzieje na większy ruch w górę, jakie można było wiązać z dynamicznym wzrostem ze środowej sesji, okazały się płonne. W czwartek rynek powrócił do głównego trendu i kontrakty po spadku o 35 pkt. oddały prawie całą zwyżkę z poprzedniego dnia. Trudno jednoznacznie wskazać przyczyny tak silnego ruchu, gdyż fundamenty rynkowe, tak samo jak sytuacja na świecie czy zachowanie rynku walutowego, tego nie uzasadniały. Okazało się, iż pozytywny wpływ wystąpienia ministra finansów i umocnienia złotego okazał się krótkotrwały, a rację mieli inwestorzy otwierający krótkie pozycje na szczycie środowych wzrostów. O tym, że było ich wielu, najlepiej świadczy analiza zmian liczby otwartych pozycji.
Sytuacja techniczna kontraktów po czwartkowej sesji jest bardzo ciekawa. Ostatnie wzrosty zatrzymały się dokładnie na wysokości średniej z 15 sesji i wydaje się, iż poziom 1183 pkt., na którym średnia ta obecnie przebiega, będzie silną barierą dla krótkoterminowych wzrostów. Z drugiej strony, spadki w ciągu ostatnich dni nie zdołały pokonać bardzo ważnego wsparcia na poziomie 1151 pkt., które jest wyznaczane przez grudniowe dno na wykresie świecowym oraz znajdujące się w pobliżu tego poziomu 61,8-proc. zniesienie całej fali wzrostowej, zapoczątkowanej w październiku zeszłego roku. Jeżeli brać za wyznacznik dalszego ruchu kontraktów wczorajszą sesję, wsparcie to nie ma szans wytrzymać, ale należy pamiętać, iż około 30 pkt. poniżej znajduje się główna linia trendu spadkowego na wykresie logarytmicznym i jej pokonanie będzie trudne. Dodatkowym czynnikiem zwiększającym szansę na odbicie od wspomnianej linii są pozytywne dywergencje, widoczne od pewnego czasu na wskaźnikach technicznych, w tym przede wszystkim na RSI.