Do tej pory na rynku sprzedawane były m.in., jak już informowaliśmy, akcje Szeptela należące do Piotra Robełka, byłego przewodniczącego rady nadzorczej spółki. - Bank-kredytodawca najprawdopodobniej jednak przespał moment, w którym powinien rozpocząć sprzedaż akcji w związku ze spadkiem wartości zabezpieczenia kredytu, a później starał się już pozbyć papierów jak najszybciej, nie licząc się z konsekwencjami. Od tego zaczęła się ostra zwałka na Szeptelu - ocenia nasz informator.

Okazuje się jednak, że banki- -kredytodawcy sprzedają także akcje należące do innych znaczących inwestorów. Z naszych informacji wynika, że wśród osób, których akcje były "wysypywane" na rynek w związku z pęknięciem zabezpieczeń kredytów, jest także Witold Wrodarczyk, zasiadający w radzie nadzorczej telekomunikacyjnej spółki. W tej grupie są również inwestorzy związani z głównymi akcjonariuszami Wólczanki i Apeximu.

- Kurs Szeptela osiągnął tak niski poziom, że pękły lewary bardzo wielu graczy. Co ciekawe, niektórzy są wzajemnie skonfliktowani, choć jeszcze niedawno ściśle ze sobą współpracowali. To sprawiło, że przestawali bronić kursu, wbrew nawet własnym interesom, aby pogrążyć swoich przeciwników. W takiej sytuacji spadek kursu, przy rosnącej podaży, musiał osiągnąć gigantyczne rozmiary, zwłaszcza że zabrakło popytu - twierdzi nasz informator.

Inni rozmówcy wskazują, że "klasycznych lewarów na Szeptelu już prawie nie ma". A to powinno ograniczyć podaż. W takiej sytuacji coraz większe znaczenie dla dalszego przebiegu notowań będą miały czynniki fundamentalne. Na to bardzo liczą władze spółki, które chcą poprawić wiarygodność przedsiębiorstwa i jego wyniki finansowe.

Na razie jednak akcje Szeptela z dnia na dzień tracą na wartości co najmniej kilka - kilkanaście procent. Wczoraj zniżkowały o 11,1%, do 2,40 zł, ustanawiając kolejne historyczne minimum. Z naszych informacji wynika jednak, że spółką coraz aktywniej interesują się spekulanci. - Rzeczywiście, część akcji przejmują łapacze dołków. Od nich pochodzi spora część popytu, ale liczna grupa spekulantów na razie tylko przygląda się firmie. Zainteresowanie jest jednak coraz większe - twierdzi zastrzegający anonimowość rozmówca.