Specjaliści od bankructw - bankowcy inwestycyjni, księgowi i prawnicy - zarobią miliony dolarów więcej niż zwykle. - To wspaniały rok dla wszystkich ludzi zaangażowanych w ten biznes - ocenia Terry Savage zajmujący się w banku Lazard procesami restrukturyzacyjnymi. Właśnie on będzie ratował Worldcom.
W ostatnich dwóch latach odnotowano aż 7 spośród 11 największych bankructw w dziejach USA. Chodzi o przypadki kuracji podejmowanych w ramach 11. rozdziału prawa upadłościowego. Daje on spółkom okresową ochronę przed wierzycielami i stwarza możliwość przeprowadzenia restrukturyzacji.
Większość tego rodzaju przekształceń realizowana jest nie przez gigantów z Wall Street, lecz przez mniejsze firmy inwestycyjne zwane butikami. Głównym powodem jest mniejsze ryzyko konfliktu interesów.
Zarobić można na obu stronach, gdyż pomocy wykwalifikowanych specjalistów potrzebuje reorganizująca się spółka oraz jej wierzyciele. Pieniądze inkasuje się z tytułu miesięcznych prowizji, a źródłem zarobku jest też udana restrukturyzacja długu oraz sprzedaż aktywów. - Najpierw trzeba zrozumieć liczby, a później upewnić się, że rozumieją je również kredytodawcy. Kiedy te warunki zostaną spełnione, można zacząć negocjacje - objaśnia kulisy procedur restrukturyzacyjnych Terry Savage.
Jego firma ma spore doświadczenie na tym polu, gdyż w okresie ostatnich dwunastu lat zaangażowana była w 200 tego rodzaju przekształceń korporacyjnych o łącznej wartości ponad 300 mld USD.