Obowiązki informacyjne
Ze względu na to, że kwity będą dotyczyć akcji amerykańskich istotną kwestią są obowiązki informacyjne. Zamierzeniem organizatorów programu jest dostarczanie raportów informacyjnych prosto z bazy Edgar, wspieranej przez amerykański SEC (w bazie znajdują się raporty finansowe i bieżące dla spółek o aktywach, przekraczających 10 mln USD i posiadających co najmniej 500 akcjonariuszy). Raporty będą dostarczane drogą elektroniczną, co nie będzie generowało niepotrzebnych kosztów w sytuacji, gdyby raporty były w formie papierowej. Prawdopodobnie GPW oraz DB Polska na swojej witrynie internetowej zamieści link do Edgara lub będzie utrzymywać zasoby informacyjne dla spółek objętych programem PTCR-ów. To drugie rozwiązanie jest, według nas, właściwsze i ono jest w tej chwili faworyzowane. Raporty spółek będą dostarczane inwestorom w języku angielskim, choć nie ma jeszcze ostatecznej decyzji, a także stanowiska KPWiG w tej mierze. Byłoby to z pewnością kłopotliwe dla inwestorów nie władających tym językiem. Kwestia dotarcia do inwestora (tłumaczenie raportów, doradzanie) będzie zatem spoczywać na biurach maklerskich, oferujących zlecenia na PTCR-y. Ciężar odpowiedzialności za nieprecyzyjne tłumaczenie klientom raportów spółek z DJIA spadnie na biura maklerskie. Nie należy się spodziewać większych kłopotów z tego powodu, ich pracownicy oddelegowani do obsługi PTCR-ów będą bowiem dysponować odpowiednią wiedzą fachową i znajomością języka angielskiego. Poważne zadanie stoi również przed mediami, które powinny dostarczać informacje na wysokim poziomie. Redakcja Gazety Giełdy PARKIET popiera pomysł PTCR-ów i zamierza się włączyć w akcję informowania o tym programie i jego spółkach.
Mechanizm działania programu jest prosty. Deutsche Bank będzie emitował PTCR-y, które będą w pełni zabezpieczone przez przechowywane akcje spółek bazowych. PTCR-y będą emitowane i umarzane. Podaż kwitów będzie zapewniał organizator programu, który albo może na bazie napływającego popytu kupować odpowiednie akcje, albo też na początku programu skupić określoną liczbę akcji spółki amerykańskiej. Na początku najbardziej sensowne wydaje się wprowadzenie do obrotu kilku kwitów depozytowych przy zapewnieniu podaży w przedziale 1-5 mln USD.
Nie ma wątpliwości, że program obrotu kwitami depozytowymi, wyemitowanymi na bazie akcji firm ze średniej przemysłowej, jest interesującą alternatywą inwestycyjną. Zwiększa możliwość wyboru instrumentów do portfela. Daje jednocześnie możliwość posiadania najbardziej prestiżowych światowych korporacji. Dodatkowo spółki z DJIA regularnie powiększają sprzedaż i zyski, i chętnie dzielą się dywidendami z akcjonariuszami. Ich jakość jest inna niż większości spółek z rodzimego rynku. Kwity depozytowe są polskimi papierami wartościowymi. Z tego powodu zyski z obrotu nimi są tożsame z zyskami z obrotu akcjami giełdowych spółek. Powoduje to, że nie są one opodatkowane. Zyski z transakcji akcjami zagranicznymi są z kolei opodatkowane na zasadach ogólnych.
Dwa ryzyka
Niestety, jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Choć program PTCR-ów jest ciekawym rozwiązaniem, niesie również ze sobą dwa ryzyka. Poważnym wyzwaniem dla rodzimych brokerów są prowizje, które będą oni pobierać z tytułu realizacji zleceń na kwity depozytowe (w grę wejdą także opłaty depozytowe i może z tytułu emisji bądź umarzania kwitów przez organizatora). Od października polski inwestor będzie stał przed dylematem: czy lokować kapitał bezpośrednio za oceanem za pośrednictwem np. amerykańskich brokerów dyskontowych, kupując akcje korporacji zza oceanu, czy też lokować kapitał nie bezpośrednio w te akcje za pomocą PTCR-ów, czyli przy wykorzystaniu polskich brokerów. Najbardziej prestiżowy tygodnik poświęcony inwestycjom na świecie - amerykański Barron`s, sporządza coroczne zestawienie najlepszych brokerów dyskontowych. W tegorocznej edycji ujął on w zestawieniu 21 najlepszych biur maklerskich, które wykorzystują łącza internetowe do składania zleceń. Postanowiliśmy się przyjrzeć, jakie koszty jednego zlecenia musi ponieść inwestor, chcąc kupić akcje. Średnia arytmetyczna prowizji brokerskich za zlecenie z limitem wszystkich biur ujętych w zestawieniu wyniosła 19,14 USD. Dziewięciu brokerów oferowało nawet niższe prowizje niż średnia arytmetyczna. 4 firmy oferowały prowizję za transakcję nie przekraczającą 10 USD (w skrajnym przypadku Brokerage America żądał 5 USD prowizji). W Ameryce prowizje nalicza się inaczej niż w Polsce, gdyż nie od wartości zlecenia, lecz od liczby akcji (wolumenu), które pragnie nabyć inwestor. U wielu brokerów wspomniane prowizje dotyczyły transakcji do 5000 akcji. Załóżmy, że kupujemy 4 999 akcji Nortel Networks o wartości 1 USD, co czyni transakcję wartą 4999 USD. Płacąc średnio 19,14 USD za zlecenie koszt nabycia/zbycia wyniesie 0,38% wartości zlecenia. W przypadku większych zleceń koszt transakcji jest jeszcze niższy. Kupując 4999 akcji Intuita po cenie 40 USD otrzymujemy wartość zlecenia w kwocie 199 960 USD. Koszt nabycia wyniesie zatem około 0,01%. Nie jesteśmy przekonani, że polskie biura maklerskie będą w stanie zagwarantować tak niskie prowizje.Drugim ryzykiem jest termin wprowadzenia programu PTCR-ów. Październik zbliża się nieubłaganie. Pozostały jeszcze 2 miesiące. Liberalizacja przepływów kapitałowych spowoduje, że część inwestorów zamiast kupowania PTCR-ów będzie dokonywać transakcji bezpośrednio u brokerów zagranicznych. Gdyby PTCR-y zadebiutowały przed październikiem, prawdopodobnie zatrzymałoby to część aktywów od ucieczki za granicę. Projekt jest jednak w fazie organizacyjnej, co oznacza, że kwity depozytowe na akcje DJIA mogą wejść do obrotu o wiele później.