Lęk przed terroryzmem w islamskim wydaniu spowodował - w pierwszym giełdowym tygodniu po 11 września - spadek Dow Jones Industrial Average prawie o 12%. W IV kwartale akcje odbiły się od dna, wzrosty stymulowały sukcesy militarnej operacji przeciw uzbrojonym islamistom. Później jednak wybuchały nie bomby, ale korporacyjne skandale, które w lipcu zepchnęły kursy akcji grubo poniżej poziomów terrorystycznej paniki. Nad Wall Street krąży widmo chichoczącego Karola Marksa, które pohukuje, że największymi wrogami kapitalizmu są sami kapitaliści.
W środę ubiegłego tygodnia, kiedy Kongres przyjął ustawę - już nazywaną największą reformą korporacyjnej Ameryki od czasów Franklina D. Roosevelta - wskaźniki giełdowe wystrzeliły w górę. Wartość DJIA podskoczyła o 488 pkt., był to najwyższy jednodniowy wzrost od sesji, podczas których doszło do odreagowania giełdowego krachu z października 1987 r. Wzrosty dokonały się na najwyższych w historii NYSE obrotach - dwa miliardy akcji zmieniło właścicieli podczas środowej sesji.
Czy inicjatywy Kongresu i prezydenta są w stanie uratować giełdę? Są precedensy! W 1934 r., kiedy w reakcji na krach z 1929 r. stworzono podstawy prawa o papierach wartościowych - uchwalając Securities Exchange Act - na giełdzie pojawiła się stabilna fala wzrostów. W ciągu 2,5 roku DJIA powiększył swoją wartość o około 130%.
Inicjatywy ustawodawcze Franklina D. Roosevelta miały na celu wyplenienie oszustów z amerykańskich korporacji. Czy George W. Bush okaże się osobowością zdolną powtórzyć osiągnięcia tamtego prezydenta?
W całym ubiegłym tygodniu DJIA wzrósł o 3%, a S&P 500 o 0,6%. Jedynie Nasdaq Composite nie mógł zatrzymać się w marszu na południe, tracąc kolejne 4,3%, ale zakończył tydzień grubo powyżej wtorkowych notowań.