- Rząd próbuje pobudzić popyt na pracę w gospodarce poprzez wprowadzenie ulg podatkowych. Krótkookresowe skutki takich działań są trudne do przewidzenia, bo nie wiadomo, ile firm weźmie udział w programie. Na dłuższą metę efekt jest natomiast pewny: utrwalenie niekorzystnej struktury wydatków budżetowych - uważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista BRE Banku. Jego zdaniem, nawet jeżeli w 2003 r. pakiet Kołodki okazałby się neutralny dla budżetu, to w następnych latach, kiedy pojawią się skutki nagród i kredytów podatkowych oraz zostanie uruchomiona część poręczeń i gwarancji, deficyt będzie rósł. Ernest Pytlarczyk, analityk z BRE, zwraca natomiast uwagę na fakt, że szacunki Ministerstwa Finansów, z których wynika, że opłata restrukturyzacyjna ma dać w przyszłym roku wpływy rzędu 3,6 mld zł, są nierealne.
Bardziej optymistycznie propozycje G. Kołodki i ich wpływ na budżet oceniają we wspólnym raporcie analitycy UniCredit Banca Mobiliare i Pekao. Ich zdaniem, przy założeniu jednoczesnego zwiększenia stawek VAT, możliwe jest ograniczenie deficytu do 39 mld zł. Sam program antykryzysowy powinien spowodować w 2003 r. wzrost dochodów budżetowych o 0,5, do 1,1 mld zł (szacunki dotyczące wpływów z opłaty restrukturyzacyjnej też są jednak niższe niż MF i wynoszą 2,3 mld zł). Dodatkowe dochody z VAT mają wynieść ok. 3 mld zł. Ekonomiści UniCredit i Pekao przestrzegają natomiast rząd przed zwiększaniem dochodów poprzez przeszacowywanie PKB i inflacji.
Według J. Jankowiaka z BRE, program antykryzysowy doprowadzi również do dalszego wzrostu długu publicznego. W tym roku udział długu w PKB zbliży się do 50%. - Same poręczenia i gwarancje spowodują w 2003 r. wzrost tej relacji o co najmniej 3 pkt. proc. - twierdzi J. Jankowiak. W jego opinii, wprowadzenie procedur ostrożnościowych wcale nie jest pewne. - Ministerstwo Finansów opublikuje wielkość długu do PKB za 2002 r. w maju przyszłego roku, kiedy będzie już gotowy budżet na 2003 r. Dlatego ewentualne procedury ostrożnościowe będą obowiązywać dopiero w budżecie na 2004 r. - uważa ekonomista BRE. - W 2004 r. możemy z kolei wejść do Unii Europejskiej, gdzie udział długu do PKB liczy się inaczej, bez poręczeń i gwarancji - dodaje.
Zdaniem ekonomistów BRE, mało prawdopodobna jest również dewaluacja złotego i wprowadzenie currency board. - RPP wielokrotnie dawała do zrozumienia, że jakakolwiek zmiana reżimu kursowego może nastąpić tylko w ramach dochodzenia Polski do strefy euro, czyli po 2004 r. - mówi J. Jankowiak. - Podobne są odczucia rynku walutowego, który prawie przestał już reagować na wypowiedzi G. Kołodki, np. na tę, że kurs powinien być przyjazny dla eksporterów - dodaje.
Ekonomiści BRE spodziewają się, że w sierpniu RPP obniży stopy o 50 pkt. bazowych, a w IV kwartale będzie jeszcze jedna obniżka, o 25-50 pkt. bazowych. Ich zdaniem, nawet przy 10-proc. deprecjacji złotego wobec euro i dolara tegoroczny cel inflacyjny NBP (+/- 3%) nie jest zagrożony.