Zysk netto BP wyniósł w drugim kwartale br. 2,18 mld USD (9,7 centów na akcję), wobec 3,43 mld USD (15,3 centy na akcję) rok wcześniej. Analitycy spodziewali się, że spółka zarobi netto ok. 2,1 mld USD. "Warunki działania w naszej branży były zdecydowanie gorsze w tym półroczu, niż rok temu" - napisał w specjalnym oświadczeniu Lord Browne, dyrektor generalny brytyjskiego koncernu. Wydał on ok. 100 mld USD na przejęcia i ekspansję w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem za Atlantykiem ceny gazu spadły w tym roku o jedną piątą, a marże z przetwórstwa ropy na benzynę obniżyły się aż o dwie trzecie. - Ogólnie rezultaty BP wciąż są stabilne, ale te niekorzystne tendencje na rynku, zwłaszcza amerykańskim, mogą zaszkodzić koncernowi w trzecim kwartale - powiedział Bloombergowi Bruce Evers, analityk z firmy Investec Henderson Crosthwaite.
Produkcja BP wzrosła w pierwszym półroczu o 5%, co pozwala przypuszczać, że spółka zrealizuje cel na cały rok, tj. zwiększenie produkcji o 5,5%. Warto podkreślić, że BP, choć pod względem kapitalizacji jest największą spółką naftową w Europie, ustępuje jednak, jeśli chodzi o wielkość wydobycia, największemu rywalowi - Royal Dutch/Shell.
Inwestorzy z zadowoleniem przyjęli wyniki BP. Akcje koncernu zdrożały w połowie wczorajszej sesji w Londynie o 2,5%.