Obecnie na Giełdzie Energii prowadzone są testy finansowego rynku terminowego. Dokładna data debiutu nie została jeszcze sprecyzowana. Opóźnienia wynikają z niewielkiego poziomu obrotów na rynku spot, który Giełda Energii uruchomiła dwa lata temu.
Z początkiem lipca, za sprawą zmian zasad ustalania cen na tzw. rynku bilansującym prowadzonym przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne, na parkiecie Giełdy Energii doszło do ożywienia i średnie dobowe obroty zwiększyły się ponad 3-krotnie w stosunku do czerwca. Stanowią one 2,44-proc. udział w krajowym wolnym rynku energii elektrycznej. Według Grzegorza Onichimowskiego, prezesa zarządu Giełdy Energii, pożądanym udziałem byłoby 5%. Niższy wolumen, przy dużej liczbie zleceń i zawieranych transakcji, nie powinien być jednak przeszkodą w uruchomieniu kontraktów futures.
- Widzimy szanse na rozwój terminowego rynku finansowego na Giełdzie Energii. Nasi potencjalni klienci to dotychczasowi uczestnicy giełdy, a także inne przedsiębiorstwa z branży - stwierdził Mariusz Rak, dyrektor pionu operacji i rozwoju DM BIG-BG.
Zapytania ofertowe w sprawie udziału w rynku terminowym otrzymały także inne domy maklerskie.
- Na razie brakuje jednak konkretów. Jeżeli rynek jeszcze nie został uruchomiony, to trudno jest opracować jakiś biznesplan przedsięwzięcia, ocenić, jaką moglibyśmy uzyskać stopę zwrotu. Jesteśmy mocni w innych segmentach, dlatego nie musimy za wszelką cenę wchodzić w ciemno w nowy obszar działania. Niektóre biura maklerskie mogą jednak uznać, że jest to dla nich nisza rynkowa i zapewne spróbują w niej swoich sił. My przyłączymy się, jeżeli zobaczymy, że rzeczywiście może to być dochodowy projekt - stwierdził Krzysztof Trojanowski, dyrektor zarządzający rynku wtórnego CDM Pekao SA.