Za główną przyczynę pogorszenia rezultatów finansowych uznano rosnące odpisy na pokrycie ewentualnych strat, wynikających ze złych długów. W ciągu pierwszych sześciu miesięcy bieżącego roku przeznaczono na ten cel 715 mld USD wobec 441 mln USD rok wcześniej. Obciążenie z tego tytułu było jednak mniejsze niż oczekiwano. Eksperci przewidywali bowiem, że do rezerw trzeba będzie przenieść 917 mln USD.

Zdaniem prezesa Johna Bonda, minione półrocze potwierdziło, że HSBC Holdings jest odporny na niekorzystne zmiany sytuacji rynkowej. Brytyjski potentat odczuł bowiem w mniejszym stopniu niż inne banki skutki kryzysu finansowego w Argentynie. Silnie zaangażowane na rynkach latynoamerykańskich instytucje hiszpańskie, takie jak Banco Santander Central Hispano czy Banco Bilbao Vizcaya Argentaria, musiały ostatnio skorygować w dół prognozy dotyczące tegorocznych wyników.

W stosunku do drugiej połowy zeszłego roku HSBC zdołał zmniejszyć o 4%, do 7,15 mld USD, wydatki operacyjne, dzięki czemu udział kosztów we wpływach spadł z 55,8% do 54,5%. Wpływy z oprocentowania netto wzrosły w porównaniu z pierwszym półroczem 2001 r. o 6%, do 7,59 mld USD.

W Hongkongu, gdzie bank został założony 137 lat temu, wyniki pogorszyły się trochę bardziej. Zysk netto tamtejszej jednostki spadł bowiem o 10%, do 1,6 mld USD. W 2001 r. przysporzyła ona bankowi 44% całego zysku przed opodatkowaniem wobec 36% w 2000 r.

Bezpośrednio po ogłoszeniu wyników cena akcji HSBC Holdings podniosła się na giełdzie londyńskiej. W ciągu minionych dwunastu miesięcy notowania tej instytucji, prowadzącej działalność w 79 krajach, spadły o 17%. Dla porównania, akcje amerykańskiej Citigroup, obecnej w około stu państwach, staniały w tym czasie o 39%, a walory Deutsche Bank, działającego na ponad 60 rynkach, straciły 26% swej wartości.