Piątkowa sesja nie należała do najciekawszych. Po wyższym otwarciu (1065 pkt.), wymuszonym niejako przez duże wzrosty na świecie dzień wcześniej, rynek praktycznie zamarł. W efekcie różnica pomiędzy najwyższym a najniższym kursem wyniosła tylko 16 pkt., natomiast obroty sięgnęły zaledwie 9873 sztuk. Tym samym piątkowa sesja niemal idealnie wpisała się w klimat mijającego tygodnia. Tygodnia nudnego, i co najgorsze, nie przynoszącego żadnych rozstrzygnięć na przyszłość.

Obecnie stawianie prognoz sprowadza się do prostego pytania o charakter obecnej konsolidacji. Jeżeli przyjmiemy, że jest ona jedynie korektą po wcześniejszych bardzo dużych spadkach, to jeszcze w sierpniu należy spodziewać się zniżki do 984-1000 pkt. (dołek z 3 października 2001 oraz psychologiczna bariera 1000 pkt.). Za dalszymi spadkami przemawia głównie wyjątkowa odporność rodzimego rynku na poprawę klimatu inwestycyjnego na świecie. Natomiast z punktu widzenia analizy technicznej, byki z pewnością martwi fakt, że "wrzesień" w dalszym ciągu pozostaje poniżej dwumiesięcznej linii trendu spadkowego (aktualnie 1090 pkt.).

Jeżeli jednak dokładnie przyjrzymy się wykresom, to łatwo zauważyć, że jest dużo więcej elementów, wskazujących, iż trwający od dwóch tygodni trend boczny to nic innego jak tylko budowanie bazy pod przyszłe wybicie. Świadczyć o tym mogą chociażby wstępne sygnały kupna, utrzymujące się na podstawowych wskaźnikach (MACD, PriceROC, Stochastic Oscillator), wzrostowa dywergencja na RSI, czy wreszcie pierwsze od siedemnastu sesji zamknięcie kontraktów powyżej średniej z 13 dni. Wszystko to uzupełnia dobra postawa popytu na poziomie połowy długiej białej świecy z 12 października ub.r. (wykres tygodniowy). Niestety, pomimo tak licznych sygnałów sugerujących ruch do góry, do momentu przełamania linii trendu spadkowego, angażowanie się po długiej stronie rynku jest obarczone zbyt dużym ryzykiem.