Na czołowych giełdach wyraźnie poprawiła się atmosfera, przy czym w Nowym Jorku nastąpiło to już w środę. Inwestorzy przyjęli bowiem z zadowoleniem wprowadzenie obowiązku poświadczania przez dyrektorów przedsiębiorstw wiarygodności sprawozdań finansowych. Tym samym zmniejszyły się obawy przed kolejnymi nieprawidłowościami i fałszerstwami, które podkopały reputację amerykańskich spółek. Podczas sesji środowej Dow Jones zyskał 3,08%, a Nasdaq aż 5,12%. Zwyżka notowań trwała w czwartek i do godz. 18.00 naszego czasu. Dow Jones wzrósł o dalsze 0,75%, a Nasdaq o 0,87%. Pozytywnym bodźcem były dane, które wykazały w lipcu niespodziewany wzrost o 0,2% produkcji przemysłowej w USA, podczas gdy tylko nieznacznie zwiększyła się w ostatnim tygodniu liczba nowych bezrobotnych. Tymczasem w odwrocie znalazły się notowania towarzystw lotniczych w związku z niebezpieczeństwem bankructwa UAL - właściciela United Airlines. Staniały również akcje producentów sprzętu lotniczego Boeing i United Technologies.
Na najważniejsze parkiety europejskie wzrost notowań dotarł z opóźnieniem. W środę wszystkie najważniejsze indeksy spadły i dopiero podczas sesji czwartkowych tendencja ta została odwrócona pod wpływem bodźców zza Atlantyku. FT-SE 100 zyskał 3,75%, CAC-40 4,14%, a DAX Xetra podniósł się o 2,79%. Najchętniej kupowano walory towarzystw ubezpieczeniowych, m.in. Aegon, Aviva, Prudential i Axa. Powodzeniem cieszyły się też papiery firm high-tech: Nokia, Philips oraz Alcatel. Natomiast spadały notowania giganta medialnego Vivendi Universal, a także Ericssona.
Na giełdach azjatyckich odrobiono z nadwyżką środowe straty. Tokijski Nikkei 225 wzrósł w czwartek o 1,63%, a w Hongkongu Hang Seng zyskał 2,59%.
Powódź unieruchomiła rynek kapitałowy w Pradze, gdzie musiano ewakuować banki i instytucje finansowe, wyłączyć częściowo dopływ prądu oraz telefony. Giełda działa w bardzo ograniczonym zakresie. PX-50 spadł w czwartek o 1,76%. Natomiast w Budapeszcie BUX zyskał 3,14%, a moskiewski RTS wzrósł o 1,43%. Oba indeksy kontynuowały środowe zwyżki.