Co zarząd zrobił, by zapobiec wadliwemu rozliczeniu węgla w przyszłości?
J.L.: Zapewniliśmy lepszy nadzór. Dyrekcja produkcji co miesiąc ustala ilość węgla, jaka powinna być zużyta i ma natychmiast informować, jeżeli są jakiekolwiek odchylenia od tych planów. Inna komórka co trzy miesiące robi pomiar węgla i również zdaje raporty. Oprócz tego stosujemy wagi taśmowe. Wcześniej były one zainstalowane, ale w praktyce nie używane. Na koniec dane analizuje dyrekcja finansowa, która ma wyjaśniać przyczyny ewentualnych odchyleń. Zarząd otrzymuje zatem bieżące informacje z kilku niezależnych źródeł.
Jeżeli zużycie surowca jest tak ważną i zarazem mało przewidywalną zmienną determinującą wyniki finansowe, to dlaczego Kogeneracja pokusiła się o publikację wieloletnich i zbyt optymistycznych, jak się okazało, prognoz finansowych?
J.L.: Nie sądzę, by można mówić, że prognozy były optymistyczne, bo świadomie nie doszacowano zużycia węgla. Poza tym, kto mógł przypuszczać, że zostanie wprowadzona akcyza na energię elektryczną i że będziemy mieli takie anomalie pogodowe...
Co zarząd zrobił przed majowym debiutem akcji pracowniczych, które stanowiły blisko 11-proc. udział w kapitale?
J.L.: Przede wszystkim odradzaliśmy pracownikom sprzedaż akcji w obecnej sytuacji rynkowej. Jedno z biur maklerskich przedstawiło wycenę walorów, świadcząc, że są one mocno niedowartościowane.