To, co wydawało się jeszcze 2 tygodnie temu tak mało prawdopodobne, staje się obecnie faktem. Ówczesna prognoza wzrostu do 1225 pkt. zyskuje na znaczeniu zwłaszcza w świetle tego, co wydarzyło się 13 sierpnia, kiedy wykres WIG20 opuścił górą 3-miesięczną formację opadającego kanału. Dotychczas jedynie zachowanie oscylatorów dopuszczało wzrosty rynku, obecnie doczekaliśmy się wreszcie potwierdzenia ze strony analizy trendu. Szerokość kanału odłożona w górę wskazuje na 1170 pkt. jako minimalny zasięg aprecjacji.
Technicznie to bardzo interesujący poziom, gdyż znajduje się tam 38,2-proc. zniesienie całej rozpoczętej w połowie maja bessy.
To jednak, czy powyższa bariera zostanie przetestowana, zależy przede wszystkim od zachowania się indeksu na poziomie 1100 pkt., który od miesiąca nie pozwala na znaczniejsze odreagowanie przeceny. Nie oznacza to, że GPW wpadła w kolejną "pułapkę marazmu". Na szczęście konsolidacja przyjęła formę wznoszącego się trójkąta, co zgodnie z teorią świadczy o odbudowującej się sile popytu. Na wyobraźnię nie tylko zwolenników wzrostowego scenariusza działać powinien fakt, że wysokość trójkątnej konsolidacji jednoznacznie wskazuje (ponownie) na poziom 1170 pkt. jako zasięg aprecjacji po ewentualnym wybiciu w górę.
Sytuacja oscylatorów jest pochodną wydarzeń sprzed 2 tygodni. Wygenerowane wówczas sygnały kupna utrzymują się do tej pory. Teraz trwa walka o wydłużenie świeżo rozpoczętej fali wzrostowej. Szczególnie istotne będzie starcie RSI z poziomem równowagi. Na wykresie tygodniowym tego wskaźnika znajdziemy niewielkie "W", które w przeszłości stanowiło podwalinę pod całkiem spore odreagowania. Nie należy jednak przesadzać z tym optymizmem, gdyż żaden, powtarzam żaden, z podstawowych wskaźników technicznych nie ukształtował w okresie ostatnich 2 miesięcy pozytywnych dywergencji z wykresem indeksu. Reasumując, w terminie kilku, tygodniowym sytuacja posiadaczy akcji wydaje się dość komfortowa, w dłuższym okresie nie ma przesłanek pozwalających ogłosić zakończenie trendu spadkowego wyższego rzędu.