A ja, odwiedzając różne urzędy, bardzo często mam wrażenie, że są one doskonałą przechowalnią dla ludzi bez inicjatywy, bez zaangażowania i kompetencji.

Kroplą, która przelała kielich goryczy, była moja niedawna wizyta w bardzo poważnym urzędzie państwowym. To, co mnie spotkało przy tej okazji, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Nie potrafię również znaleźć żadnego usprawiedliwienia dla zaistniałej sytuacji. Ale przejdźmy do konkretów. Dziennikarz w swojej codziennej pracy uzyskuje wiele informacji dzięki spotkaniom z różnymi osobami, w tym również z VIP-ami. Doprowadzenie do niego jest proste, należy wcześniej zadzwonić i umówić się na konkretny dzień i godzinę oraz przedstawić temat rozmowy. W zamian za to można oczekiwać, że rozmówca poświęci na rozmowę określony czas (przeważnie ok. 1 godziny). Przepraszam za tak łopatologiczne wyjaśnienia, ale proszę mi wierzyć, nie wszyscy to rozumieją.

Chcąc uzyskać informacje, umówiłam się na rozmowę z jednym z szefów urzędu centralnego, po czym przyszłam o określonej godzinie. I niestety, musiałam czekać na rozmowę, ale nie kwadrans czy pół godziny, lecz znacznie dłużej. Moja cierpliwość wyczerpała się po 1,5 godziny. Ten czas nie był jednak stracony. Na korytarzu zebrałam trochę plotek, z których wynika, że szef nie ma absolutnie poczucia czasu i notorycznie opóźnia i przesuwa terminy spotkań ze wszystkimi. Zastanawiam się, jak człowiek, który nie potrafi zarządzać swoim czasem (nie szanując przy tym czasu innych) jest w stanie zarządzać właściwie poważnym urzędem. A może jest po prostu źle wychowany? Tak czy inaczej przynosi tej instytucji wstyd. A jak znalazł się w tym miejscu? Myślę, że według zasady: "Bo....... chciał się sprawdzić na urzędzie". Ale się nie sprawdza. Zastanawiam się, czy ułomności opisanego urzędnika zauważy również minister, który go mianował. Ciągle mam nadzieję, że tak.

Byłabym również niesprawiedliwa, gdybym opisany przykład zastosowała do wszystkich urzędników państwowych. Na szczęście jest wśród nich wielu profesjonalistów, którzy znają również zasady savoir-vivre.