Czwartek był kolejnym bardzo ciekawym dniem na rynku walutowym. Złoty osłabił się dzisiaj do 4,2000 wobec dolara i 4,0850 wobec euro. Główną przyczyną znacznych wahań złotego w ostatnich dniach były duże zlecenia klientowskie, zarówno inwestorów krajowych, jak i zagranicznych.
Generalnie rynek był ostatnio optymistycznie nastawiony do złotego. Krótkoterminowi gracze oczekują, że RPP obniży stopy procentowe na posiedzeniu, które rozpocznie się we wtorek, 27 sierpnia, co wpłynie na umocnienie waluty krajowej. Rynek odpowiednio zaczął pozycjonować się przed decyzją RPP, czyli gracze akumulowali złotego, skracając swoje pozycje w walutach obcych. W takim momencie (na zlecenie klienta) jeden z uczestników rynku zaczął sprzedawać złotego, osłabiając jego kurs (co zmniejszyło zysk lub doprowadziło do straty tych, którzy już "byli dłudzy" w złotym) i dodatkowo powiększając długie pozycje graczy w PLN.
Polskie banki (z nielicznymi wyjątkami) nie mogą jednak utrzymywać dużych pozycji walutowych (ograniczenia wewnętrzne). Dlatego część "złoty-optymistów", nie mogła trzymać waluty krajowej i grać na "wyrobienie pozycji", lecz była zmuszona do odsprzedania złotówek (redukcja pozycji lub też ograniczenie straty). Efekt śniegowej kuli gwałtownie osłabił złotego. Historia pokazuje, że rynek jest bardzo wrażliwy, szczególnie gdy złoty traci na wartości, a próba przetrzymania dołka może skończyć się ogromnymi stratami. To w uproszczeniu powinno tłumaczyć, dlaczego złoty osłabił się w czwartek do 3,6% po mocnej stronie parytetu, z 4,5% w środę. Rynek może pozostać nerwowy w następnych dniach. Jednak decyzja RPP oraz dane o rachunku obrotów bieżących powinny doprowadzić do umocnienia złotego w przyszłym tygodniu.