Do tej pory resort finansów kupował potrzebne mu waluty od NBP, dzięki czemu nie wpływał na kurs złotego na rynku. Jednak wkrótce ma się to zmienić.
- Na lata 2004 - 2009 przypada tzw. garb zadłużenia, tzn. spiętrzenie płatności z tytułu długu zagranicznego - powiedział Ryszard Michalski, wiceminister finansów odpowiedzialny m.in. za dług publiczny, w wywiadzie opublikowanym na stronach internetowych MF. - Obsługa tej części długu pod koniec tego okresu osiągnie poziom 3-3,5 mld dolarów. Będziemy chcieli zrefinansować na rynkach międzynarodowych jej część kapitałową, czyli będziemy się starali zamieniać papiery, których termin zapada, na nowe. Część odsetkową sfinansujemy jednak dokonując zakupu dewiz na rynku.
Oznaczałoby to, że resort będzie miał wpływ na kurs złotego na rynku. Poprzez zakup dewiz będzie bowiem osłabiał naszą walutę.
Takie rozwiązanie wcześniej proponowała Rada Polityki Pieniężnej. Kilka miesięcy temu, gdy Rada Ministrów zażądała od banku centralnego interwencji na rynku walutowym w celu osłabienia złotego, RPP zaproponowała, aby robił to sam rząd. Właśnie kupując dewizy potrzebne do obsługi długu publicznego. Wtedy resort finansów odrzucił tę propozycję.
Zdaniem ekonomistów, pomysł kupowania dewiz na rynku jest dobry. - Resort, gdy będzie chciał sprzedać waluty, zrobi to w NBP, co powiększy rezerwy dewizowe kraju - powiedział Jacek Wiśniewski, szef działu prognoz i analiz w Pekao SA. - Gdy zaś będzie chciał je kupić, zrobi to przez rynek, co z jednej strony nie obniży rezerw dewizowych, a z drugiej - wpłynie na niższy kus naszej waluty. Z punktu widzenia dążenia do osłabienia złotego, pomysł jest dobry.