Według projektu ustawy, to ARP będzie decydowała o tym, która firma znajdzie się w programie, a która nie. Do zadań agencji należy bowiem m.in. analiza planu restrukturyzacji przedstawianego przez przedsiębiorstwo, poza tym ARP może zlecić badanie sprawozdań finansowych kandydata i dokonać wyceny jego majątku. Na tej podstawie zapada ostateczna decyzja. Prezes agencji może poza tym zażądać wprowadzenia swoich ludzi do władz firmy.
- ARP stanie się czymś w rodzaju pseudoaudytora, a nie sądzę, żeby dysponowała wykwalifikowaną kadrą. Pracownicy agencji nie będą w stanie rzetelnie oceniać planów restrukturyzacji, a stąd do korupcji już niedaleko - ocenia Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej.
Według Macieja Grabowskiego, wiceprezesa Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, bardziej prawdopodobne jest uleganie agencji naciskom politycznym. Jak mówi, system o takim stopniu scentralizowania sprzyja podobnym praktykom. Poza tym trudno będzie o ocenę skutków finansowych prowadzenia programu. Każde restrukturyzowane przedsiębiorstwo może starać się o pożyczki i gwarancje, których udzielać będzie ARP. - Dokonano dużej sztuki, żeby ukryć ewentualne zobowiązania z tytułu gwarancji i oddzielić je od bieżącej sytuacji budżetowej. Sprawdzenie, w jakim stopniu budżet będzie odpowiadał za restrukturyzację, jest bardzo trudne, bo formalnie gwarancji będzie udzielała spółka Skarbu Państwa - mówi Maciej Grabowski.
Agencja ma być finansowana w dużym stopniu z pieniędzy publicznych. W projekcie ustawy przewidziano, że jej kapitał zakładowy zostanie podniesiony o jedną trzecią tzw. środka specjalnego, jakim dysponuje minister skarbu. Co roku jej kapitał będzie zwiększany z pieniędzy uzyskanych z prywatyzacji. Choć ARP zostanie zasilona pieniędzmi publicznymi, to jej zobowiązania z tytułu udzielanych gwarancji nie powiększą długu publicznego. To dlatego, że ARP działa w formie spółki handlowej. Na podobny pomysł wpadło Ministerstwo Infrastruktury. To nie Skarb Państwa będzie pożyczał pieniądze na modernizację dróg, ale jego spółka: Zarząd Dróg Krajowych. W ten sposób dług publiczny nie będzie się powiększał, choć potrzeby pożyczkowe wicepremier Marek Pol ocenia na poziomie 9-12 mld zł. Poza tym Polska niebawem i tak musi zmienić metodologię liczenia wartości długu na obowiązującą w Unii Europejskiej. Według niej, zobowiązania z tytułu poręczeń i gwarancji długu nie powiększają.
Według Krzysztofa Rybińskiego, głównego ekonomisty BPH WBK, trzeba będzie uważnie obserwować, w jakiej skali przedsiębiorstwa korzystają z poręczeń i gwarancji - zwłaszcza udzielanych bezpośrednio przez rząd. Dopiero wtedy można ocenić wpływ ustaw z pakietu na finanse publiczne. Zmniejszenia przejrzystości finansów spodziewają się analitycy agencji ratingowej Moody's. - System może się zachwiać wkrótce po uruchomieniu, jeśli przedsiębiorstwa, które uznają, że kwalifikują się do restrukturyzacji, przestaną przekazywać np. zaległe składki na ZUS. Być może trzeba będzie wtedy dokonywać przesunięć w budżecie - mówi Richard Mbewe.