Reklama

Zygzakowanie

Publikacja: 06.09.2002 09:56

W zasadzie możliwe są dwa podejścia do kwestii równowagi fiskalnej i wzrostu gospodarczego w dłuższym okresie. Nieco na wyrost nazwać je można nawet alternatywnymi nurtami filozofii polityki gospodarczej.

Po pierwsze - można zaproponować obywatelom, przedsiębiorcom, uczestnikom rynku, nadzwyczajne akcje oddłużania, zachęty, premie, abolicje i kary, którym towarzyszy systematyczne zwiększanie obciążeń podatkowych.

Po drugie - można zaproponować obywatelom, przedsiębiorcom, uczestnikom rynku, obniżenie podatków, ujednolicenie i upowszechnienie systemu podatkowego, czemu towarzyszy rygorystyczne egzekwowanie przez Skarb Państwa należności.

Szkoda chyba czasu na przekonywanie kogokolwiek, który rodzaj filozofii ekonomicznej preferowany jest w Polsce przez aktualny rząd. Rzecz musi być oczywista nawet dla wyedukowanego na telewizji publicznej przedszkolaka... Nie ma też chyba większego sensu przekonywanie średnio wykształconego ekonomisty, które z tych dwóch wykluczających się podejść do polityki gospodarczej jest bardziej efektywne, lepsze dla wzrostu gospodarczego i równowagi finansów publicznych w dłuższym okresie.

W Polsce obciążenia podatkowe rosną. Progi podatkowe nie są rewaloryzowane. Wprowadza się nowe winietowe parapodatki. Rozważa się likwidację kwoty wolnej od opodatkowania. Lada chwila wypłynie sprawa wzrostu obowiązkowej składki na ubezpieczenie zdrowotne. Proponuje się kolejne usztywnienie wydatków budżetu, związanych z większym niż pierwotnie zapowiadano realnym przyrostem świadczeń społecznych. Jakakolwiek poważniejsza restrukturyzacja strony wydatkowej budżetu idzie jak po grudzie, co doskonale widać na przykładzie systemu emerytalnego rolników. Zwiększenie fiskalizmu odbywa się w atmosferze nadzwyczajnej, antykryzysowej "akcji oddłużeniowej". I przy głośno powtarzanych zapewnieniach o spadku deficytu.

Reklama
Reklama

Ktoś, kto broni podobnej strategii polityki gospodarczej przeciw koncepcji ujednolicenia, upowszechnienia (w Polsce wciąż licząca ponad 2 mln osób grupa producentów-rolników nie płaci podatku dochodowego) i obniżki podatków dochodowych, dokonuje w istocie wyboru nie merytorycznego lecz ideologicznego. Z takim wyborem trudno dyskutować. Pociąga on za sobą wzrost etatyzmu, uznaniowości, korupcję, rozrost szarej strefy. Ale taki właśnie wybór jest równocześnie witany z uznaniem przez wszystkich tych, którzy byli, są i chcą nadal pozostawać klientami państwa. A jest ich wciąż niemało.

Ta armia będzie wspierać kolejne "pakiety oddłużeniowe". Zdecydowanie jednak sprzeciwi się poważniejszym próbom racjonalizacji wydatków budżetu.

Wynika z tego, że w polityce gospodarczej jest miejsce albo dla pierwszego, albo dla drugiego kierunku myślenia o równowadze makroekonomicznej. Jak polityk gospodarczy chce płynąć zygzakiem między tymi nurtami, to prędzej czy później (raczej prędzej niż później) i tak utonie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama