Na zakończenie wyjątkowo ciekawego tygodnia WIG20 odrobił część strat, dynamicznie zwyżkując w piątek do poziomu 1064 pkt. Niewiele jest jednak sygnałów świadczących o tym, że jest to początek trwalszych wzrostów. Nieduże obroty, jakie towarzyszyły piątkowej zwyżce, nie potwierdzają jej. Najbliższym poziomem oporu jest okno bessy, ulokowane powyżej 1099 pkt. Nie wydaje się, aby byki okazały na tyle silne i domknęły je podczas najbliższych sesjach.
W mijającym tygodniu indeks największych spółek, po wykonaniu klasycznej pułapki hossy, powrócił szybko poniżej 1100 pkt. Towarzyszyły temu zwiększone obroty. Bez problemu przebite zostały krótkoterminowe średnie kroczące, które ponownie spadają. To nie są dobre sygnały dla posiadaczy akcji.
Jeśli spojrzymy na logarytmiczny wykres z kilkuletniej perspektywy to bez problemu zauważmy bardzo ciekawą sytuację. Właśnie w tych dniach na poziomie tuż poniżej 1000 pkt. przecinają się (krzyżują) dwie bardzo ważne linie. Pierwsza z nich łączy dwa istotne dołki z jesieni 1998 i 2001. Druga to długoterminowa linia trendu spadkowego rozpoczętego w marcu 2000. Myślę, że indeks w najbliższych dniach będzie dążył właśnie do tego punktu przecięcia (ok. 995 pkt.). Ten test może mieć decydujące znaczenie dla całego rynku.
Spadek poniżej tego wsparcia oznaczać będzie, że nawet poziom 971 pkt. (minimum z października 1998 roku) może nie zostać obroniony przez byki.
Dzienny MACD szybko zakręcił w dół i ponownie znalazł się poniżej linii równowagi i swojej średniej. Mimo to można zauważyć, że dynamika jego spadku nie jest aż tak duża i raczej nie osiągnie on poziomu poprzedniego dołka. Stan szybszych oscylatorów również nie zachęca do kupna. O żadnych pozytywnych sygnałach mowy być nie może. To również świadczy o korekcyjnym charakterze piątkowej zwyżki.