"Nie wiem, jakimi przesłankami kierował się rząd, by dokonać takich zmian dwa miesiące po przyjęciu poprzednich założeń. Wydaje mi się, że musi oczekiwać wyższej konsumpcji, ponieważ w tym czasie u naszych głównych partnerów handlowych szacunki wzrostu gospodarczego były obniżane" - powiedział ISB Grabowski.

"Gdyby rząd chciał zdynamizować gospodarkę poprzez wzrost konsumpcji, to byłoby to najbardziej inflacjogenne rozwiązanie. Wtedy scenariusz dla polityki pieniężnej byłby inny niż teraz przewiduje Rada Polityki Pieniężnej" - podkreślił Grabowski.

Ponieważ po ostatnich obniżkach oczekiwań co do wzrostu PKB w strefie euro i w Stanach Zjednoczonych trudno oczekiwać impulsów wzrostowych ze strony takich czynników, jak eksport netto czy procesy inwestycyjne, powstaje obawa, że rząd liczy na pobudzenie gospodarki poprzez wzrost konsumpcji i powiększenie deficytu finansów publicznych, tłumaczył członek RPP, kóry podkreślił, że to prognoza "mało realistyczna".

Wcześniej w poniedziałek na posiedzeniu w Klarysewie Rada Ministrów podwyższyła prognozę wzrostu PKB w 2003 roku do 3,5% z 3,1%. Prezentując tę decyzję minister finansów Grzegorz Kołodko powiedział, że są podstawy ku temu, by przyjąć bardziej optymistyczny niż dotąd wariant wzrostu gospodarczego. (ISB)

Tomasz Oljasz