Fundusz obligacji CU zarobił w ciągu ostatnich 3 miesięcy (do 23 września) 5,5%. Jest to najlepszy wynik wśród wszystkich funduszy papierów dłużnych, które w tym okresie zyskały średnio 3,4%. Wysoka rentowność CU jest o tyle zaskakująca, że jest to jeden z najmniejszych podmiotów na rynku, który pod koniec sierpnia zarządzał niespełna 11 mln zł. Mniejszy majątek wśród podmiotów obligacyjnych miała tylko Warta Papierów Dłużnych (największy fundusz, PKO/CS Obligacji zarządzał ponad 3 mld zł). Nie jest natomiast tajemnicą, że skuteczność zarządzania portfelem dłużnym jest tym większa, im więcej ma on środków. Przeciętna wartość transakcji obligacjami na rynku międzybankowym wynosi 5 mln zł, co stanowi prawie połowę aktywów funduszu CU.
Według Marka Przybylskiego, wiceprezesa CU TFI, dobre wyniki funduszu to efekt skutecznej polityki inwestycyjnej. - Dobrze obstawiliśmy oczekiwane obniżki stóp procentowych. Kupowaliśmy papiery o stosunkowo długim terminie do wykupu. W tej chwili średnia zapadalność portfela wynosi ok. 3 lat - twierdzi M. Przybylski. Za inwestycje CU TFI odpowiada firma CU Investment Management, która zarządza również portfelami CU TUnŻ, towarzystwa ubezpieczeń ogólnych i klientów zewnętrznych. Ich łączna wartość wynosi ponad 5,8 mld zł.
- Wartość samych obligacji skarbowych, które znajdują się w tych wszystkich portfelach, wynosi łącznie ponad 3 mld zł, co oznacza, że jesteśmy jednym z większych graczy na rynku - twierdzi M. Przybylski. Jego zdaniem, małe aktywa funduszu obligacyjnego nie są żadną przeszkodą w skutecznym zarządzaniu, bo zlecenia dotyczące funduszu mogą być łączone ze zleceniami dla innych portfeli. - Przykładowo kupujemy obligacje za 10 mln zł, z czego 9,5 mln zł trafia do portfela ubezpieczeniowego, a 500 tys. zł do portfela funduszu - wyjaśnia wiceprezes.
Zaprzecza on krążącym po rynku pogłoskom, że dobre wyniki są efektem transakcji między funduszem a firmą ubezpieczeniową. Dla funduszu, który ma bardzo małe aktywa, zysk z inwestycji w kwocie kilkunastu tysięcy złotych bardzo podnosi rentowność, z kolei dla portfela o wartości kilku miliardów złotych analogiczna strata jest praktycznie niezauważalna. - Nigdy nie robiliśmy żadnych transakcji, które polegałyby na przenoszeniu papierów z jednego portfela do drugiego. Jest to sprzeczne z naszymi regulacjami - zapewnia M. Przybylski.
Michał Stępniewski, rzecznik KPWiG