Ministrowie finansów i prezesi banków centralnych z najbogatszych krajów spotkali się w piątek w Waszyngtonie w dwa dni po tym, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozę tegorocznego wzrostu na świecie z 4% do 3,7%. MFW uzasadnił to spadkami na giełdach, utratą zaufania po skandalach w księgowości przedsiębiorstw i możliwym wzrostem cen ropy naftowej, jeśli dojdzie do wojny z Irakiem.

Sekretarz skarbu USA Paul O`Neill i brytyjski kanclerz skarbu Gordon Brown chcą, by Niemcy, Francja, Włochy i Japonia więcej uczyniły dla pobudzenia wzrostu. Nie będzie to łatwe, bo kraje strefy euro mają związane ręce uzgodnieniami ograniczającymi wysokość deficytu budżetowego i inflacji, a Japonię nęka deflacja i złe kredyty.

- Przywódcy powinni zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności za tworzenie warunków wzrostu i likwidowanie barier, które go hamują - powiedział O`Neill. Brown uważa, że 12 krajów tworzących strefę euro musi wprowadzić reformy, aby przeciwstawić się spowolnieniu gospodarczemu, które doprowadza do tego, że największe niemieckie przedsiębiorstwo Siemens zwalnia w ciągu dwóch lat ponad 42 tys. pracowników, a francuski Alcatel zapowiada zlikwidowanie kolejnych 10 tys. miejsc pracy. Brytyjski minister wzywa też Japonię, by zrestrukturyzowała spółki i rozwiązała wreszcie problem złych kredytów, których wartość Standard & Poor`s oszacowała właśnie na 1,2 bln USD. - Każdy kraj będzie prowadził własną politykę - odpowiedział mu na to Haruhiko Kuroda, japoński wiceminister finansów odpowiedzialny za sprawy międzynarodowe.

Japoński PKB znowu kurczy się po wzroście o 0,6% w I kwartale. Zaufanie konsumentów i przedsiębiorców spada w strefie euro, której wzrost nie przekroczy w tym roku 1%. Zdaniem MFW, amerykańska gospodarka rozwinie się o 2,2%, a brytyjska o 1,7%. Nawet Kanada, najszybciej rozwijający się kraj G-7 w ub.r., stanął w obliczu spowolnienia.

Ubiegły rok stał pod znakiem zmniejszania stóp procentowych. Bank Anglii zredukował je 7-krotnie, Fed 11 razy, a EBC zdecydował się na 4 obniżki. - W tym roku aktywność w polityce pieniężnej powinna być wsparta aktywnością w reformowaniu gospodarki - powiedział Brown.