Resort finansów twierdzi, że nie można porównywać stanu zaległości z końca 2001 r. do prognoz na ten i przyszły rok, bo zmieniono metodologię liczenia wartości niezapłaconych podatków. Faktem jest, że na koniec ub.r. budżetowi należało się 10,7 mld zł z tego tytułu, a szacunki zamieszczone w projekcie budżetu mówią o 15,3 mld zł w tym roku. Najwięcej to niezapłacone podatki pośrednie - prawie 11 mld zł. Jednak to nie ta pozycja w zaległościach ma w przyszłym roku zmniejszyć się najbardziej. Aż o 74% spadnie wartość niezapłaconego podatku od osób fizycznych. W szacunkach budżetowych zapisano, że będzie to 696,8 mln zł, podczas gdy na koniec tego roku ma to być prawie 2,7 mld zł. Tymczasem w przypadku VAT-u, akcyzy i podatku od gier zaległości zmniejszą się o 54% - do 5,3 mld zł.

Być może wynik byłby jeszcze lepszy, gdyby ustawa o restrukturyzacji należności dotyczyła wszystkich długów podatkowych. Prawo, które z początkiem października weszło w życie, obejmuje tylko zaległości powstałe do połowy tego roku. Ministerstwo ocenia, że łączna wartość niezapłaconych podatków, cła, wypłat z zysku państwowych firm oraz tzw. innych dochodów to 14,2 mld zł. Nie wszystkie jednak będą zlikwidowane na mocy nowych przepisów, bo, jak napisano w uzasadnieniu do budżetu na 2003 r., "znaczna część podmiotów nie przystąpi do oddłużenia w tym trybie, a część nie dotrzyma warunków ustawy". Nowe prawo nie będzie stosowane do przedsiębiorstw, które postawiono w stan likwidacji bądź upadłości.

Ministerstwo Finansów zakłada jednak, że dzięki ustawie zlikwidowane zostaną zaległości warte 10,1 mld zł. Projekt budżetu nie precyzuje jednak, na jakiej podstawie przyjęto taką prognozę. Zdaniem Iwony Pugacewicz-Kowalskiej, głównej ekonomistki CA IB Securities, akurat te założenia trudno krytykować, bo zostały sporządzone na podstawie informacji aparatu skarbowego. - Może być tak, że zarówno kwota umorzeń, jak i wpływy z opłaty restrukturyzacyjnej są oszacowane dobrze. Ale skutki ekonomiczne całej operacji mogą być zupełnie inne niż oczekiwane - uważa I. Pugacewicz--Kowalska. Według niej trafność prognozy wpływów i wartości umorzonych zaległości bierze się stąd, że z rozwiązań zawartych w ustawie będą korzystały przede wszystkim państwowe firmy.

Według Richarda Mbewe z Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej dochody z restrukturyzacji wpłyną do budżetu w zaplanowanej wielkości, trudniej z oceną planowanych umorzeń. Główny ekonomista WGI nie spodziewa się jednak zasadniczych rozbieżności między budżetowym planem a wykonaniem. To dlatego, że o umorzeniu będą decydowali urzędnicy aparatu skarbowego. R. Mbewe ocenia, że z propozycji zawartych w ustawie chętnie skorzystają państwowe zadłużone przedsiębiorstwa. - Skoro ktoś chce rozdawać pieniądze w prezencie, to dlaczego dyrektorzy takich firm nie mieliby po nie sięgnąć? - pyta R. Mbewe.