Deutche Boerse poinformowała, że zamierza zlikwidować Neuer Markt - indeks, w skład którego wchodzą spółki nowych technologii. Kilka tygodni wcześniej podobny los spotkał rynek Jasdaq (japoński odpowiednik Nasdaqa). Indeksy te powstały w wyniku gorączki internetowej. Utworzenie specjalnego rynku, który teoretycznie miał pomóc nowym spółkom w zdobywaniu kapitału na rozwój, zdecydowanie ułatwiło powstanie spekulacyjnej bańki. Gdy ta pękła, nie ma podstaw do utrzymywania osobnych indeksów. Kapitalizacja rynkowa spółek z Neuer Markt wynosi ok. 5% w odniesieniu do historycznego maksimum. Z giełdy wyparowało 220 mld euro.
Zjawisko powstawania nowych rynków nie jest niczym nowym. Inwestorzy w różnych okresach faworyzują różne branże i domagają się wyjątkowego ich traktowania. Zdecydowanie łatwiej wywołać euforię, gdy cały indeks, a nie tylko poszczególne spółki, dynamicznie rośnie. Ponadto rynki takie sprzyjają spekulacji, gdyż kryteria, jakie trzeba spełniać, aby być na nich notowanym, są zwykle mniej rygorystyczne, niż te ustanawiane przez tradycyjne giełdy.
Wojna secesyjna i związana z nią inflacja wywołały w Stanach Zjednoczonych wzmożone zainteresowanie złotem. Część inwestorów nie traktowała jednak kruszcu jako bezpiecznej formy lokaty kapitału. Niektórzy uznali, że doskonale nadaje się on do spekulacji, a ponieważ tą formą interesowały się głównie byki, kurs rósł szybciej niż płace realne.
Miejsca pierwszych transakcji miały raczej nieformalny charakter, były to zwykłe speluny. Dopiero potem utworzono sformalizowany rynek - Giełdę Złota. W praktyce jednak reguły gry pozostały te same, co w pierwszym miejscu.
Wzrost wartości kruszcu wpłynął na zwiększenie zainteresowania spółkami zajmującymi się wydobyciem. Wkrótce utworzono nowy rynek - Izbę Kopalnictwa. Notowane na niej spółki łączył fakt, że nikt tak naprawdę nie wiedział, czy na terenach, na których miały prowadzić wydobycie, rzeczywiście znajdują się złoża. Podobnie w latach 90. nikt nie miał pojęcia, czy tzw. e-commerce kiedykolwiek będzie dochodowy.