Koalicyjny gabinet kanclerza Gerharda Schrödera chce - zgodnie z obietnicami wyborczymi - ożywić niemiecką gospodarkę i zmniejszyć bezrobocie, a także zwiększyć wydatki publiczne na inne cele, takie jak oświata, opieka społeczna czy transport. Ocenia się, że samo zwiększenie liczby przedszkoli, obiecane wyborcom, będzie kosztować rząd około 2 mld euro. Inwestycje transportowe mają być bez porównania większe. W ciągu czterech lat koalicja chce, by wzrosły one o 90 mld euro. Jednak najwięcej środków będzie wymagać zwiększenie zatrudnienia.
Mając to na względzie, SPD i Partia Zielonych postanowiły złagodzić ograniczenia, dotyczące zaciągania przez rząd nowych zobowiązań finansowych. Przy największym od trzech lat bezrobociu, złych nastrojach wśród przedsiębiorców, obniżonej do 1,5% prognozie tegorocznego wzrostu gospodarczego, a także gwałtownym spadku cen akcji koalicja mniej uwagi zwraca na potrzebę redukcji deficytu budżetowego, który w ciągu najbliższych dwóch lat szacuje się na około 34 mld euro.
Innego zdania jest minister finansów Hans Eichel, który zobowiązał się ograniczać o 5 mld euro rocznie nowy dług zaciągany przez rząd, aby do 2006 r. zrównoważyć budżet. Zadanie to jest tym trudniejsze, że wobec wciąż słabej koniunktury maleją wpływy budżetowe przy jednoczesnym wzroście wydatków socjalnych.
Hans Eichel sprzeciwia się podwyższaniu podatków, natomiast chciałby ograniczenia subsydiów dla niektórych gałęzi górnictwa i przemysłu, które kosztują państwo około 200 mld euro rocznie. Na tym tle może dojść do sporów z nowym szefem połączonych resortów gospodarki i pracy Wolfgangiem Clementem. Jego głównym zadaniem ma być złagodzenie ograniczeń dotyczących zatrudnienia, aby ułatwić działalność małym i średniej wielkości przedsiębiorstwom, których jest w Niemczech 3,3 mln.
Pewną ulgę stanowi przesunięcie przez Komisję Europejską o dwa lata, do 2006 r., obowiązku zrównoważenia budżetów przez państwa strefy euro. Jednak nawet w tym korzystniejszym dla Niemiec terminie likwidacja deficytu będzie bardzo trudna i dlatego minister finansów chciałby zmniejszać go stopniowo.