Sprawa tzw. konfliktu interesów wśród amerykańskich analityków, która w ogromnym stopniu podważyła zaufanie do amerykańskiego rynku kapitałowego, ciągnie się już prawie od roku. Do jej nagłośnienia przyczynił się nowojorski prokurator Eliot Spitzer, który najpierw wydał wojnę Merrill Lynch. Oskarżył ten największy amerykański dom brokerski o faworyzowanie w niektórych rekomendacjach instytucji, które jednocześnie są klientami działu bankowości inwestycyjnej. W grupie analityków dokonujących manipulacji wymieniono wówczas m.in. Henry`ego Blodgeta, jednego z najbardziej znanych na Wall Street ekspertów od branży internetowej. Ostatecznie doszło do ugody między prokuraturą i ML. Bank został zobowiązany do zapłacenia 100 mln USD kary. Innymi renomowanymi instytucjami oskarżanymi przez E. Spitzera o konflikt interesów są CS First Boston oraz należący do potężnej grupy finansowej Citigroup - Salomon Smith Barney.

Do tej pory żadne oskarżenie nie padło natomiast wobec Morgan Stanley Dean Witter. Stąd też zarząd banku sprzeciwia się nowym przepisom zaproponowanym przez komisję papierów wartościowych i Giełd (SEC) oraz inne władze, nadzorujące rynek kapiatłowy w USA. Zakładają one przede wszystkim pełne rozdzielenie w bankach działów zajmujących się analizowaniem od jednostek specjalizujących się w bankowości inwestycyjnej. - Nie ma się co dziwić, że Morgan Stanley protestuje. Bank nie jest oskarżany, a obawia się, że wprowadzenie w życie nowych przepisów pociągnie za sobą wysokie koszty - twierdzi Roy Smith, profesor finansów z uniwersytetu nowojorskiego.

Zarząd banku otwarcie powiadomił SEC, że - jego zdaniem - wymuszanie zmian na wszystkich firmach jest niesprawiedliwe i powinny one dotyczyć tylko instytucji, w których wykryto nieprawidłowości. Oficjalnego stanowiska w sprawie projektu nowych przepisów nie przedstawiły jeszcze najbardziej zainteresowane banki - Merrill Lynch, CSFB i Citigroup.