Niemieckie PKB wzrośnie w tym roku o 0,4% wobec wcześniej szacowanych 0,9%. W przyszłym roku wzrost gospodarczy wyniesie natomiast 1,4%, a nie jak wcześniej sądzono - 2,4% - uzgodniły wczoraj wiodące niemieckie ośrodki badawcze. Powodem rewizji prognoz były dalsze spadki indeksów giełdowych oraz groźba wybuchu wojny w Iraku, która negatywnie wpływa na zaufanie konsumentów i inwestorów.

- Te informacje mnie nie zaskoczyły. Obniżka prognoz była do przewidzenia i już ją uwzględniłem w swoich szacunkach wzrostu gospodarczego w Polsce - mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. Szacuje on, że PKB wzrósł w III kwartale do 1,3%, z 0,8% zanotowanych w II kwartale. - Dane z Niemiec nie wnoszą nic nowego do mojego scenariusza, bo już wcześniej brałem pod uwagę, że wzrost gospodarczy u naszych głównych partnerów handlowych będzie wolniejszy - twierdzi również Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku. Jego zdaniem, polski PKB wzrósł w III kwartale o 1,6%.

Nie oznacza to jednak, że wolniejsze, niż sądzono, wychodzenie Niemiec ze stagnacji gospodarczej nie przełoży się na sytuację w Polsce. - Odbije się to na naszym eksporcie, a tym samym na PKB - mówi Ł. Tarnawa. Jego zdaniem, niebezpieczeństwo pojawi się wtedy, gdy zacznie wygasać konsumpcja prywatna, która do tej pory była główny motorem wzrostu polskiej gospodarki. A to może się stać bardzo szybko, bo wzrost konsumpcji w dużej części wynikał z przejadania oszczędności. - Jeżeli wtedy popyt wewnętrzny nie zostanie zastąpiony przez popyt zagraniczny, to ożywienie może się okazać bardzo nietrwałe - uważa ekonomista PKO BP.